Najnowsze Wpisy

Bez tytułu Komentarze (0)
30. listopada 2002 11:16:00
linkologia.pl spis.pl

2002-11-29 14:47
 

I co tu pisać? Przeczytałam dzisiaj całego bloga.... swojego całego bloga. Jakaś refleksja? Kurcze, przecież ja jestem maszynką do generowania emocji, od popadania ze skrajności w skrajność, i za każdym razem po czubek głowy:( Gdzieś po drodze obiecałam sobie zmianę, ale widać nie wyszła. Dalej to samo. Minęło tyle miesięcy a ja jestem taka sama...? Może jednak się zmieniłam choc trochę na lepsze...? Co zyskałam ?... doświadczyłam pewnego , pięknego uczucia...., za którym tęskniłam od pierwszych słów na tym blogu. Nie będę nazywać po imieniu , czegoś , co czuję ,że już wymyka mi sie z rąk....

Skomentuj(3)
 
FuNkY;) 2002-11-28 21:13
 

Wow:) poszłam w końcu i się wpakowałam, bo pomyliłam dni-dzisiaj był kurs FUNKY:)hihi, jeszcze tak dobrze się nie bawiłam.Stwierdziłam ,że mam Funky we krwi!Cała choreografia dobrze znana z TV ale nie praktykowana na własnej skórze!Po prostu bomba:))))acha!dzięki wszystkim za rady!
_Harley_ mamy wspólną cechę -nigdy nie opuszczamy treningów:))Ja tylko wtedy jak miałam rekę w gipsie(kontuzja po szaleństwach na siłowni;))i czasami jak dopadnie mnie akurat pierwszy dzień z tych "trudnych" w miesiącu:)))
Czasami uważam ,że to zboczenie.Wróciłam do treningów dopiero we wrzesniu po 2,5 letniej przerwie ,ale już wiem ,że będzie to samo...;)) Wymasuje mi ktoś plecki...?

Skomentuj(9)
 
iść albo nie iść...? 2002-11-28 17:36
 

Coś mi ostatnio mózg zaparował od nadmiaru filozofowania na tematy , których i tak nie zgłębię....Ale czasami lubię pobudzić szare komórki do myślenia, co wychodzi im z lepszym lub gorszym efektem;) Stanęłyby na wysokości zadania , gdyby nie upierdliwy ból żołądka trwający od dwóch dni...;(. Zastanawiam się czy iść na terning? Ale  musiałabym chyba być baaaardzo ciężko chora, by to sobie odpuścić ;))....albo pochłonięta rozmową z kimś przez telefon....Eh, wtedy odlecę i nie bedą mi potrzebne  "potreningowe endorfinki"....Póki co na żaden telefon się nie zapowiada :) ...więc pozostaje pytanie...iść albo nie iść...? Mam jeszcze 20 minut na podjęcie decyzji....:)

Skomentuj(7)
 
Studia nad Iluzją/fikcją 2002-11-28 10:53
 

"...życie jest puste jak dźwięk rzucanego na trumnę piasku ..." (cyt.Dz.).

Ten tekst i rozmowa na gg wywołały całą tonę przemysleń na ten temat. Życie jest puste, wszystko ,co przeżywamy to iluzja. Szczęście jest iluzją.Szukamy go, by zapełnić sobie życie i przeżywamy mając śwaidomość, że to to tylko iluzja i karmimy się tym przekonaniem co dnia...?Więc skoro nic nie jest prawdziwe ,to czy nie w ten sposób rozumując nie ograniczamy sobie zdolności przeżywania i odczuwania w pełni nawet tej iluzji? Czy przez to ograniczenie nie pozbawiamy się głębi i szczerości przeżyć? Czy Miłość to też iluzja? Więc jak można przeżyc miłość negując jej prawdziwość istnienia na samych początku? A tęsknota i ból , który niesie - wyeliminować, bo to tylko iluzja? A sex? Ta najwyższa forma zbliżenia dwojga kochających się ludzi...To też iluzja? Czyli można z kimkolwiek, byle dobrze...? Bo w kontekście iluzji można mieć także iluzoryczne zasady moralne...? Kłucie, które czuje teraz w sercu przyprawione niepewnością to Ból? A Ból to też iluzja? Więc można wyłączyć odczuwanie bólu...?Bo przecież jest nieprawdziwy... Niech nic już nie nas nie boli . Bo czy warto zapadać w iluzoryczne uczucia i na dodatek takie jak odczuwanie Bólu...? Napewno nie...

Jestem jednak trochę ponad to wszystko....Tak, skłaniałabym się do tej teorii , bo to zgadza się z moją koncepcją unikania bólu za wszelką cenę.Tylko co zrobić ze skłonnościa do zapadania w emocje? Lawirować pomiędzy nimi jak pszczoła i zanurzać sie tylko w pąkach kwiatów o najsłodszym nektarze? Czy takie wyselekcjonowanie przezyć to sposób na życie?

Tak na dobrą sprawę.  to całe zycie robimy wszystko by nie cierpieć, by być szczęśliwymi, za wszelką cenę....Więc może rzeczywiście życie byłoby puste , gdyby nie zapełniać go z uporem maniaka iluzorycznymi uczuciami, karmić się Fikcją.... Zapełniajmy je więc tą całą gamą uczuć i wchodźmy w nie po czubek głowy... do końca...do dna...bo to jest życie....I może to jest jego sens. Ta zdolność permanentnego odczuwania, zatapiania się w emocjach...? To odróznia nas od zwierząt.

Fikcja_ tak, ja chcę żyć Fikcją. Fikcyjnym szczęściem. Fikcyjną Miłością. Fikcyjnym .... wszystkim.... Jestem nastawiona na rzeczywiste i intensywne przeżywanie fikcyjnych emocji - pozytywnych fikcyjnych emocji. I bedę czerpać z życia okruchy szczęścia, z pełną swiadomościa ich fikcyjności ...

Moje uczucia nagle odbiły sie z brzekiem o puste ścianki szklanki i już bez impetu opadły na dno... zanegowano ich istnienie...A przecież one są tylko moje...Ale jak mogę czuć coś , co jest tylko iluzją?

Skomentuj(3)
 
2 :21 2002-11-28 02:37
 

(godzina 2:21 ... to do kurwy nędzy jakaś pieprzona godzina mojego zycia, mojego życia... mojego...  zycia ....więc zyję jestem i czekam na cud .... Życie samo w sobie jest cudem....Chcę żyć.....Właśnie teraz o 2:23... jakiejś kolejnej godzinie mojego życia - Chcę żyć ...Do bólu chcę żyć....!!

Toksyczny związek ... zabijamy się powoli ale skutecznie ...

Pewnie zatrzymają go w szpitalu ....A mi rozwala żołądek... wiedziałam, że to już....

Uwolnijmy się od siebie ... jedyne wyjście ... Pozwól mi odejść ... proszę ...chcę żyć...

Skomentuj(4)
 
MIŁA.... 2002-11-27 14:26
 

Eh.... trafiłam na piosenkę "Miła" tym razem w wykonaniu R. Roczenia. Przypomniałam sobie pewien wieczór w mojej słynnej spelunce (pisałam kiedyś). W tamten wieczór zaszalałam i siedziałam do 3 w nocy. Było jak zwykle pełno ... wtedy prawie wszyscy znajomi.... nagle zaczęłam śpiewać tę własnie piosenkę w wersji Antoniny Krzysztoń, koleżanka cicho wtórowała....a ja śpiewałam na cały głos.... ktoś nieśmiało brzdękał na gitarze... Zapadła cisza.... Było pięknie....

http://www.romanro.art.pl/under/muzyka_dom.php

Skomentuj(3)
 
okruchy czasu... 2002-11-27 11:02
 

Jakaś radość o poranku.... tak, świetna kawa, tak jak lubię, zaskoczenie , że po nocy na szkle mam tylko 2 wbite okruszki, wrażenie , że bez drzwi jest wiecej przestrzeni w mieszkanku, zdziwienie, że po butelce wina nie mam kaczora, a powinien być koszmarny, uśmiech do gg, na którym znowu nic.... Czy potrzeba czegoś więcej do szczęścia....? (Zaraz...zaczyna mnie koszmarnie boleć brzuch....) Następujące po sobie wydarzenia przypominają historię sprzed lat ... nawet ten sam miesiąc ...choć teraz wygląda na to , że wcześniej załatwię sobie żołądek :(

Mam wrażenie , że zatoczyłam koło i wróciłam do punktu wyjścia. Tylko jestem starsza o 6 lat, o 6 spierdolonych lat....Wróciłam na start niedobiegnąwszy do mety. Falstart ... Kolejny falstart. Dwa falstarty eliminują z konkurencji ...Jakaś taryfa ulgowa-nie ... już za późno....To mój ostatni Start. Stoję i czekam na sygnał  "do biegu". Tylko po co biec...? Co jest na końcu? Po co wkładać wysiłek w kolejne metry bieżni...?Co jest siłą napedową...?Jaka motywacja...? Czy nagroda jest przewidziana z góry....?Czy nawet za zajęcie ostatniego miejsca....? Nawet dla przegranych, bo chociaż dobiegli....? .... Skulona w postawie "gotowi" zastygnę w bezruchu jak posąg.... Przykryje mnie wzbijający się pył po biegu, w uszach pozostanie tupot oddalajacych sie stóp wciskanych z determinacją w gąbczastą pokrywę bieżni....Bieg... bezemnie.

zastygnę skulona, czekając na swój START...

Skomentuj(6)
 
SzKło 2002-11-26 23:31
 

Boję się .... dźwięk zmiatanego szkła przyprawia mnie o kolejne dreszcze ....Oplatam się mocno ramionami , jak to zwykłam kiedyś robić .... wszędzie pełno okruchów szkła ... Już poszedł spać, ja spedzę noc przed kompem, choć pewnie niedługo zmorzy mnie sen (to efekt usilnych starań w tym kierunku...poczynionych ze znacznym wyprzedzeniem, troche intuicyjnie.....) .... Tak naprawdę, to znowu jestem sama, zawsze, gdy kogoś potrzebuję -jestem sama ... Już zadziałało .... Może jeszcze chat....? Posłucham Twojej muzyki do snu ... Sama w olbrzymim łóżku ...Kocham magię Nocy ... Kocham Noc ... Kocham Ciebie ....

Skomentuj(3)
 
USTA.... 2002-11-26 19:50
 

Usta pełne słów niewypowiedzianych, otwórz je pocałunkiem a zasypią Cię lawiną....Tyle we mnie ważnych słów, które chcę Ci powiedzieć. A  Mój czas się skończył.... Balansuję na linie pomiędzy krawędzimi kolejnego dnia... Stopy przyprószone pyłem nocy .... czubek myśli zatopiony we mgle jesiennego poranka ... Rozpostarte szeroko ramiona , nie , nie dla równowagi .... Chłoną wiatr.... Jeden nierozważny krok i pochłonie mnie przestrzeń kosmosu .... A usta pozostaną pełne słów....niewypowiedzianych...

Skomentuj(2)
 
co dalej jest...? 2002-11-26 15:17
 

...i do czego dalej to prowadzi....? "Wyjedź"- nie mogę , nie dostanę wizy..."Wyprowadź się..."-nie mam gdzie... "Załatw rozwód..."-boję się, zabierze Małą..."Zrób coś w końcu ..."- tak, zrobię sobie goracą czekoladę...

Skomentuj(5)
 
Nocne Polaków rozmowy... 2002-11-26 08:55
 

W moje imieniny zostawił mi z całej butelki jedną lampkę wina i poszedł spać.Na więcej nie zdążyłam, bo byłam na treningu, a potem dzwonił brat, z którym ostatni raz rozmawiałam w lipcu i wisiałam na słuchawce godzinę:)...Siedzę teraz w kuchni przy stole i piję swoje zdrowie... Powinnam częściej z nim rozmawiać... może ICQ... a przynajmniej częstszy kontakt mailowy...Czuje ulge , że  mogłam pogadać o mamie, On ma te same problemy jak ona tam jest... Rozwala mu związek... Mi nie , bo już nie ma co, ale rozwala mnie...Tęsknię za nim, chciałabym być razem z nimi, brakuje mi jego obecności... To już tyle lat... Może zadziała ICQ, muszę spróbować...Tęsknię dzisiaj pierwszy raz od tych wszystkich lat tesknię. Pierwszy raz....(łzy...) Niedawno założył rodzine , nie byłam nawet na ślubie, a tak chciałłabym tam być...to mój brat...moja namiastka rodziny....Płaczę. Pierwszy raz od tylu lat płaczę za nim... Samotność.. Tak, czuję samotnosć, tu przy tym stole w kuchni, czuję samotność, która sprawia ból...

***************************************************
Dzisiaj podczas długiej trasy samochodem słuchałam płyty, którą dostałam od Niego...i widziałam kątem oka w lusterku swoją twarz.Spokojna, szczęśliwą twarz z lekkim zastygłym w beztrosce uśmiechem... Potem przyszły myśli... Myśli o tym czego boję się najbardziej w życiu.Nasunęło mi sie pare spraw... Nie, nie boję się śmierci, gdy... będzie spokojna...Nie boję sie starości...Starość przeraża mnie jedynie niedołęctwem i... brzydotą.To płytkie spojrzenie, ale odpowiednie w kontekście lęku.Czego więc sie boję...?BOJĘ SIĘ BÓLU...Tak, panicznie boję się bólu...Uświadomiłam to sobie dzisiaj w samochodzie słuchając płyty od Niego...BÓLU pod każdą postacią... Fizycznego-najmniejszy ból narasta do rangi operacji bez znieczulenia...Nauczyli mnie tego w szpitalu aplikując dwa rodzaje bólu na raz.To było dawno.Pozostała skaza.Teraz nie można mnie nawet dotknąć. Przy zwykłym badaniu napinam wszystkie mięśnie i lecą mi niekontrolowane łzy...
I Bólu Psychicznego...Brak ideałów wynika z lęku przed tym właśnie bólem...Lepiej ich nie mieć, by sie potem nie rozczarować, jak prysną, by nie bolało.W pewnym momencie zdałam sobie sprawę , że robię wszystko w moim zyciu asekurując sie przed bólem.tak ustawiam sobie drogę , by uniknąć Go. Jak Kameleon...Zmiana, tak , nie ma sprawy, tylko muszę wiedziec jak...Uniknąć bólu, za wszelką cene uniknąć bólu! Co robi ze mną ból? ZABIJA...OBNAŻA...Wnika głeboko i pali ogniem, i nie ma przed nim ucieczki .Ma większe mozliwości penetracji wnętrza od szczęścia. Zastygają mi wtedy rysy twarzy, jestem "naga", wszystko dotyka bezpośrednio końcówek rozedrganych nerwów...Kurczę się...zapadam w siebie...Panicznie boję się bólu... To jedyne czego boję się w życiu... a w zyciu tyle rzeczy sprawia ból...
Dlaczego myślałam o tym będąc myślami przy NIM, ukołysana rytmem równo pracującego silnika i ciepłem muzyki, z tym cudownym ,beztroskim usmiechem na ustach...? Pewnie dlatego, że nie czułam wtedy bólu, tylko Radość...i tak łatwo było zdać sobie sprawę z tego , czego boję sie najbardziej...


Minął dzień...a ja już tęsknię...czy tęsknota sprawia ból? Nie, to nie ból... Jeszcze zdecydowanie nie ból... To tylko lekkie rozkołysanie serca kojone jeszcze gorącymi wspomnieniami....

Skomentuj(4)
 
as a mountain2 2002-11-25 09:12
 

As a mountain ...

Oczekiwanie...wykład...telefon...
deszcz...bieg przez kałuże...zapomniany parasol...
"jestem "...Jego usta...nareszcie...zdążyłam...
zimno...mokre włosy...gorąca czekolada...
śmiech...radość...prezent:)...muzyka...
Jego ciepło...Mój lęk...ciężki tydzień...spięte mięśnie...
Jego oczy...Jego dotyk ... Moje poddanie...

słowa ... As a mountain ...

Skomentuj(3)
 
As The Montain.... 2002-11-24 18:01
 

"Wyobraź sobie olbrzymią skalistą Górę...Jeżeli z góry odpadnie głaz, to dalej będzie Góra, jeżeli spadną dwa głazy, to też będzie Góra.... nawet gdy spadnie ich pięćdziesiąt. To też bedzie Góra... Ta góra to Miłość do Ciebie ..."

Skomentuj(6)
 
6 sens 2002-11-21 14:19
 

Co za dzień ;) Rozbudzone do szaleństwa zmysły dają o sobie znać , są dziś wyjątkowo wyczulone na jakikolwiek bodziec... Może dlatego , że wciąż snuję plany na najbliższe dni.... Eh...

 Leżałam u kosmetyczki z maseczką na twarzy skracając sobie czas myśleniem o tym , o czym w tej chwili nie powinnam ze względu chociażby na kłopoty w realizacji:) ... Obok leżał pewien chłopaczek, nad którym owa kosmetyczka pastwiła się bezlitośnie wyciskajac mu to i owo:) . Pomyślałam, że pewnie jeszcze nie wie co, go czeka potem.... Kobietka po chwili zaprzestała znęcania sie nad nim , bo prawie już wypełzał jej spod rąk i ...założyła mu tę cudowna maseczkę:)hihihi:)) Na ten moment czekałam z niecierpliwością..... Chłopak wstał , spojrzał  w lustro, potem na mnie i parsknął śmiechem.... nie pozostałam dłużna, bo widok dwóch twarzy ubarwionych zielono-żółtą mazią w lustrze, mnie także przyprawił o atak smiechu:)) Potem już czas mijał mi szybciej na komentowaniu poszczególnych zabiegów jakie nam wykonywano....najgorsze, że nie można było się śmiać , bo maseczka tworzyła już zwartą , twardą skorupę...hihi:))      Ale przynajmniej mogłam ostudzić szalejące zmysły....  Wróciłam do domu mysląć , że tu odpoczną , a tu kumpel na gg pisze o lunchu , na który sie wybiera, a ja jestem głodna! A ponieważ od sierpnia jadę za diecie , więc mam do wyboru jedynie koktail, który już przyprawia mnie o mdłości!! Skończył o lunchu , zaczął o dotyku, którego mu brakuje, sugerując sie moim statusem o zmysłach :)) Trafił na czuły punkt... przypomniałam sobie o ćwiczeniach mięśni pośladków (hihi) i ...czym prędzej wysłałam go na ten lunch...;)) I żeby było ciekawiej, kolejny facet zaczyna ze mną rozmowę o moim ulubionym zapachu, niech go! Tu także gleba, bo jakiekolwiek  perfumy dawno się skończyły i mogę tylko wachać po nich wietrzejący juz flakonik.

Nie uwolnię się od zmysłów dzisiaj ,więc.... więc ,co mi pozostaje....? Wtrząchnąć koctail .... powąchać buteleczkę ....wsmarować balsam i..... oddać się kreatywnej wyobraźni z muzyką na uszach....:))

Skomentuj(5)
 
Paleta barw-Wspomnienie 2002-11-20 15:08
 

You`re not the one....

Jarek odszedł tak po prostu zniknął?  ...nie. Jeździliśmy razem na te jego weekendowe grupowe terapie po całej Polsce. Znał ich tam wszystkich od dawna, to ja byłam nowa. Ją też znał, ale nic pomiedzy nimi nie zaiskrzyło do tej pory ... Po kilku godzinach wiedziałam już , że go stracę...Wtedy wracaliśmy pociągiem w ciemnym przedziale, siedząc na przeciwko siebie i trzymając sie za ręce...całą drogę....Wtedy też w płatkach padajacego śniegu powiedział , że podziwia moją madrość zyciową i siłę, a byłam wtedy słaba jak nigdy....Poszliśmy do domu, otworzył dwie butelki piwa....Siedzilismy na podłodze-ja wpatrzona w niego a on gdzieś poza mnie...."Chcę sie upić..." ..."Otworzyć ci piwo...?"-zapytał. ..."Tak i puść coś jazzowego...".Siedział tak nieruchomo patrząc w dal przez moje drugie piwo... Nawet nie zauważył jak wyszłam....

Ona była starsza od niego o 18 lat...... Pewnie miała większe możliwości pomieszczenia w sobie tego, co on miał w spodniach....

Skomentuj(6)
 
Paleta barw-Spokój 2002-11-20 09:19
 

Pewnej nocy odeszła Miłość...

Pewnej nocy odeszła Miłość...
Cicho wypełzła ze mnie
Ubrała
Płaszcz Chłodu
Powiało zimnem, wciągnęłam je w nozdrza, było przyjemne.
Z reką pod głową, niedbale przykryta kołdrą
Patrzyłam jak bezgłośnie ubiera
Buty Dwuznaczności
Wyszła...nawet nie trzasnęła drzwiami
Nie było słychać jej kroków na korytarzu
Myślałam , że chłód skuje ściany mrozem,
który bedzie narastał na nich aż obejmie mnie swoimi lodowatymi mackami ,
a sople z sufitu powbija mi w serce...
Ale nie...pokój tchnął Ciepłem i mrokiem bezsennej nocy
a ja - Spokojem...

Pewnej nocy odeszła Miłość
Puściłam ją z rąk jak Gołębia...
Oddałam Mu Wolność.

<aqila-last night>

Skomentuj(3)
 
...by zabić...? 2002-11-19 18:39
 

Kiedyś byłam przekonana , że zniosę kłamstwo dla wyższych celów.... I pewnie tak, dopóki nie wyszłoby na jaw -w/g zasady "czego oczy nie widzą , sercu nie zal...". Ale najgorsza jest niepewność... jest podstępna , niewidoczna, atakuje znienacka i niewiadomo jak z nią walczyć... Gdy "białe" zaczyna przybierać "szary" kolor... nastawiam kolce, staję się czujna...wyostrzam zmysły....I zwykle mam rację. Teraz  byle szybciej odnaleźć się... odnaleźć "czarne", choćby nawet "czarne", ale sprecyzowane, pozbawione niedomówień... Zobaczę wtedy jak wyglada, przyjrze mu się z bliska i będę mogła stawić mu czoła... Już czuję w sobie wzbierajacy wulkan energii by zabić niepewność, przejść na "jasne" czarne pole... Czuję rodzącą sie w sobie siłe ,by zabić... jesli to bedzie konieczne. Rodzę w sobie siłę , by zabić...  I zrodzę coś nowego ,dostosuję sie do sytuacji, zdolność adaptacji weźmie górę...  Tylko muszę wiedzieć...  Potrafię...Choć łatwiej zabić , niż zrodzić coś nowego...Ale Ja Potrafię ...  

Skomentuj(3)
 
Patela Barw 2002-11-19 09:43
 

"Kroplą deszczu namaluję Cię....:)

wczoraj...

Jak można cały dzień słuchać muzyki? Można.... Zrobiłam, przegląd moich ukochanych utworów, sąsiedzi pewnie mieli dosyć , ale co tam...śpiewałam sobie(raczej darłam sie;) i tańczyłam...Potem z discmenem na uszach, by czuć ją blisko ... gdy byłam na etapie Dżemu, zaczęłam malować.Zapaliłam świece i rozłożyłam farby na podłodze... malowałam Radość, czystą, płynącą z serca Radość... Palce nie nadążały za myślami.... siedziałam na podłodze w blasku świec i nic mi do szczęścia nie było już potrzebne ... mogłam tak trwać opuszkami palców dopieszczając obraz, patrzeć jak zmienia się pod kolejnym ich dotykiem, miałam wrażenie , że maluję ciałem, całym ciałem, całą sobą ... jakbym była paletą barw i delikatnym ruchem ocierała się o  płótno.... jak ja to kocham!Mogłam patrzeć jak mieszają sie kolory , jak współgrają ze sobą .... kłócą się... ... rózne kombinacje-różny efekt, jak z ludźmi....jedni inspirują ... INNI wysysają energię i pozbawiają chęci zycia.... jakie to wszystko podobne...
Wrócił...-
"Co malujesz...?Wyglada jak wybuch bomby wodorowej na atolu Bikini....W ciągu sekundy zniknęła cała wyspa! To musiała być energia...!"
"Wow, ciekawe spostrzeżenia! Więc w tym też jest energia? hmm ...i to widać...? Bosko!..."

Już siódma. ...trening....zadbałam o umysł - pora o ciało....:))

 Potem łyk, popij, łyk....popij ... jeszcze 20 minut ....Spać. 

...maybe it comes again...

Skomentuj(9)
 
Nie mam skóry... 2002-11-18 10:29
 

Wróciłam ze szkoły.Jeszcze nikogo nie ma. Wieczór....Otworzyłam kompa..... Starczyło...

Stanęłam przed lustrem i patrząc sobie w oczy zaczęłam powoli trzęsącymi dłońmi ściągać z siebie ubranie, pierwszy raz nagość wywołała we mnie poczucie braku bezpieczeństwa i totalnego obnażenia.... obnażenia wnętrza... Ściągnęłam też skórę, odrzuciłam na bok....W odbiciu lustra bił mięsień mojego serca , trzepotał i trząsł się jak ptak na wietrze.... Widziałam czułe zakończenia nerwów , wzięłam zapalniczkę i przypaliłam ich końcówki jak rozdwajający się sznurek....Już nie dotknie mnie nic... Widziałam wyżarte miejsce po duszy... Kawałki bezładnie walającego sie mięsa ... ktoś zjadł i nawet nie posprzątał po sobie ... Zamknęłam oczy... nie chcę już patrzeć, gdzie skóra....?Nie , ja już nie mam skóry .... jestem naga....Weszłam pod prysznic...woda spływająca od czubka głowy w dół była jak gorący wosk, parzyła bezlitośnie ... Łzy, słone... pd prysznicem tak łatwo płakać .... Nic nie widać....

Łyk, popij, łyk, popij....jeszcze 20 minut....kilka kolejnych łyków .... i jak? Już dobrze... Jak wtedy w szpitalu po zastrzyku, zasypiam z błogim uśmiechem na ustach....odłożona słuchawka telefonu....

Spałam 14 godzin. I zaraz wracam do łożka.... Łyk, popij.... Łyk, popij.... jeszcze 20 minut ....

Skomentuj(7)
 
1,2,3-no emotions 2002-11-16 00:58
 

Żadnego wylewania emocji -koniec z tym. Notek o bólu nie potrafię pisać, będę pisać notki o faktach.Czystych, obranych z emocji faktach ...

  1. usłyszałam na gg ,że jestem pierdolnięta, bo chciałam .... iść szukać innej Planety.
  2. usłyszałam ,że jestem naiwna i głupia....że to co przeżyłam to "smutne i żałosne..."-zabolało.....ale to moja wina.
  3. wyładowałam furię na siłowni i aerobicu, można było wyciskać koszulkę:)
  4. przeszłam ciężką rozmowę z nim na "dywaniku."... (kawa za droga... chleb nie ten...). (chuj mu w dupę)
  5. Ból wrócił -wypiłam 2 piwa, trzecie otwieram.....
  6. ON zapewnił mnie o swoich uczuciach.... Ufam mu ...bezgranicznie.
  7. zadzwoniłam i usłyszałam najpiękniejsze słowa świata ... "powody bycia z Tobą"
  8. wkapałam się z telefonem , mój facet nie mógł się dodzwonić:( - pierdole go..)
  9. zasnę z Twoją głową na ramieniu, przytulając Cię jak wtedy, poczujesz się bezpiecznie.... chce Ci to dać...

"Kiedyś znajdę dla nas dom ... z wielkim oknem na świat..... "

Skomentuj(5)
 
Ego...ból i męskie członki 2002-11-15 10:16
 

Dlaczego notki o bólu są pozbawione sensu i logiki .... dlaczego tak trudno o nim pisać... O szczęściu prościej. Czy to kwestia bardziej egocentrycznego przeżywania negatywnych emocji a uzewnętrzniania tych z przeciwległego bieguna...? Może...

Dlatego też notka będzie o egocentrycznym przeżywaniu bólu.... którego nie sposób ubrać w słowa....

Maleńka zaskoczyła mnie.Przyszła z plasteliną i poprosiła o ulepienie "pisiuni" - w jej języku to żeńskie narządy rozrodcze);)))). Chcąc nie chcąc lepiłam z żółtej plasteliny sztuczną waginę:) Ale zaspokoiłam jej ciekawość i więcej nie prosiła. Ciekawe czy  niedługo będę kreować pod palcami męskie członki, bo nigdy nic nie wiadomo:)). 

{Na usta cisną sie słowa o czymś podeptanym....Nie, STOP!!}Malować nie będę, bo patrzę krytycznie na swoje bazgroły i wiem - są kiepskie, jedna wielka kicha.... chała i kicz. Ha,ha....a ja chciałam je wystawić na aukcję dla kasy. Kurwa, nonsens... naszczęście przejrzałam na oczy. Tak czasami warto otworzyć szerzej oczy już otwarte i użyć "szkiełka i oka..." 

A jutro- "sporadycznie odwiedzane miasto", czyli dzień w szkole ... całkowicie poświęcony wchłanianiu wiedzy. {STOP. NO COMENTS. Powstrzymaj myśli.... Żadnej projekcji.} Już.O.K., teraz polecą na popołudnie-trening.... świetna sprawa, dzisiaj aż 2 godziny, będę na tyle wykończona , by nie mysleć, a jak nie... to skoczę jeszcze na siłownię, na szczęście otwarta do 23.00. Pożyczyłam jakieś książki od koleżanki, podobno dobre.Chociaż dla niej S@motność w sieci była przeciętna, eh, polonistka, oczytana , czego się spodziewać.... no i nie te klimaty:( ale zobaczę , jak nie podejdą , poczytam "Zarys zarządzania małą firmą", przyda się na sesję .... bo przeciez sesja już NIEDŁUGO ... wcześniej gwiazdka i prezenty, trzeba zbierac kasę.....Ale JA NINAWIDZĘ Świąt, kojarzą mi się z ciepłem i rodzinną atmosferą , której nie ma.... ZAWSZE płaczę w Wigilię... Ale to nie temat na dziś..... na dziś tematy wyczerpałam.Może jeszcze wpadnę opowiedzieć jak mi poszło sprzatanie mieszkania i gotowanie obiadu (była by to pierwsza notka od 300 na ten temat...):)){STOP. WYCZYŚĆ. STOP.WYŁĄCZ KOMPA. STOP.}

Koniec notki o egocentrycznym przeżywaniu bólu....

 

Skomentuj(6)
 
;-(( 2002-11-14 13:21
 

Złej passy ciąg dalszy ...

Jechałam samochodem, przez zapuchniete oczy zalane łzami przebijało się ostre jesienne słońce.... Nic nie widać...Nagle ostry pisk opon... jakiś facet wylatuje z auta i rzuca się do moich drzwi ... Kulę się w sobie, strach....jak zwykle przed niekontrolowaną agresją..... "I jak jeździsz??"- "Tak jak żyję ... kretyńsko...",  "Pani płacze...? Przecież nic się nie stało, zajechała mi pani drogę... ale nic się nie stało...." (Stało się , ale on tego nie wie...) "wiem, przepraszam...."....odjechałam.

Miasto, ciężkie buty tonące niedbale w rozmokłej ziemi przy remontowanej drodze ... spuszczony wzrok, krople łez płyną nieprzerwanie mieszając się z błotem. Bank-miałam puścić przelew... Wycieram oczy... Kiosk?Gazeta? Nie, dzisiaj nie jest poniedziałek, chyba nie jest....? Coś miałam kupić w kiosku, acha... przedmiot wielorazowego użytku. Zamknąć za szybką  i napisać "W razie potrzeby stłuc..."

 

Skomentuj(6)
 
13-ty-zabił... 2002-11-14 10:22
 

wczoraj 13 listopada...

Dzien przeplatany awanturami...Moje życie góra..dół, góra dół.... jak cykle koniunkturalne w ekonomii -recesja...ożywienie, receja ,ożywienie... A 13 listopda-fatalny dzień jak nigdy żaden z tą datą... Od rana miałam przeczucie,  że coś sie stanie, ale odpedzałam tę myśl, bo przecież myśli kreują rzeczywistość, więc podstawa-myslenie pozytywne.... fatalny dzień, rano ktoś miał zły sen, potrzebował mnie, a ja nie mogłam pomóc, bo za daleko ... a kiedy będzie bliżej...? Nie będzie, bo gwiazdka, kasa, kolokwia...sesja.... Mysli popełzły znowu w próznię ... Nic nie mogę Ci dać , dziubeczku.... substytuty i namiastki, a chce dać Ci siebie, wszystko, co we mnie.... Kiedy?

Potem nieodpaliło mi autko:(...Mój facet wydarł się na mnie przez telefon i kilka razy w ciągu dnia sprawdzał ,gdzie jestem i po co. Pojechałam szukać pracy, której nie było. Przyszła koleżanka, a on 3x prosił mnie na dywanik do kuchni, by kontynuować awanturę...Potem wyszedł ,chwila spokoju...wrócił.Ona chciała wyjść,ale poprosiłam ,by została... W koncu poszedł...Papieros nie smakował, dwa wypite piwa położyły mnie prawie na łopatki... Mój drogi K. przesłał kwiatuszek na gg mojej koleżance, której nie widział na oczy! A mi powiedział ,że jestem głupkowata, bo nie jem...Rozmowa z koleżanką nie kleiła się -odbierałyśmy różne fazy. Chyba coraz więcej nas rózni. powiedziała ,że to też moja wina, że jest jak jest ...Milutka... poszła. Zaraz potem kumpel na gg ,oświadczył , że wraca do N.Soli i nie będzie miał dostępu do netu... Przyplatał się ból głowy...Poszłam na terning, który pierwszy raz w życiu nie przyniósł satysfakcji.... wszystko bolało i było jakby w uśpieniu.... Opanował mnie smutek.... dzisiaj środa i .... Jego nie ma. jak zwykle w środę... Na gg "no messages for you stupid Aqila..."

On zaraz wróci i awanturki ciąg dalszy nastapi....A ja nie marzę o niczym innym , tylko chcę spać ...

2 godziny później...23.50

Czysta jadka... Mała przyszła do łóżka i zaczęła grymasic, że chce coś pić... prawie już spalismy... Nagle wpadła w histerię typową dla tego wieku i zaczęła sie przeraźliwie drzeć i kopać rekami , nogami, oczywiście jest to forma wyładowania nagromadzonych emocji, więc jak dusiła w sobie krzyk na jego protest .... mówiłam , że musi sie wykrzyczeć , bo najgorzej tłumić w sobie emocje.... Po chwili wkurwił sie i zaczął w ciemności wydzielać jej razy gdzie popadnie ... Walnęłam go w głowę ... oddał... "więcej tego nie rób...!!!"... "nie zdziw sie -będę...". Mała wpadła już w totalna histerię trudna do opanowania....Wzięłam ja na ręce i zaniosłam do łóżeczka, dałam mleko i czekałam aż zaśnie.... Zaczęłam płakać...Boże to największy błąd mojego zycia, że Cie urodziłam, że sprowadziłam Cie na ten swiat ... Zrobiłam Ci świadomie wielka krzywdę....."mamusiu, czemu płaczesz...?" ... "nie płaczę, kochanie, to katarek...cos mam w oczku... boli mnie głowa...."(odpowiednie podkreslić...).Nie dała się oszukać... zaczęła płakać , więc ostatnia siłą woli powstrzymałam się...Poczekałam , aż. zaśnie..."dlaczego tatuś mówił , że masz mi dac klapsa...?"  Nie mówił kochanie...tatus cie kocha...,spij"  .Wróciłam do łózka, nerwy puściły juz do końca...ryczałam w poduszkę, zatykaja c usta by nie słyszał, ale.... słyszał moje łkanie..."czemu płaczesz...co?"........":chuj ci do tego....."...Zaczął chamsko przedrzeźniać mój płacz... nabijał sie ze mnie...Nie wytrzymałam, zaczęłam krzyczeć... "Jesteś chamski....wiesz, jak ja Cie nienawidzę!!! Z całego serca Cie nienawidzę, i spierdalaj z mojego życia!"... Albo ja odejdę.... jedna jedyna myśl... opakowanie tabletek... żyletka na przegubie dłoni.... wstałam, zataczając się , było mi słabo... żyletki nie ma... same jednorazówki, wymysł czasów.... nawet schlasnąć sie nie mozna, za nowoczesne to wszystko...... Tabletki ,tak, całą garść tabletek ...tylko dlaczego ręce nagle nie chcą ich wyłuskiwać ... nagle powrócił strach , naturalny instynkt samozachowawczy... "energia odzyskiwana zawsze na krawędzi...", jaka kurwa energia?? To normalny strach, parszywy strach , który paraliżuje juz po raz kolejny... Podziwiam Martina Edena- w końcu go przezwyciężył ... i to jest siła-zabić w sobie ten instynkt rwący sie do życia.... Tylko dwie, tak ,tak bezpieczniej.... Ale kurwa, tchórz ze mnie...Parszywy tchórz!!.....

Dzisiaj Rano...

"...no messagess for You stupid Aqila..." za to przeczytałam coś ... co zabolało, pisane wczoraj ... też 13 listopada....

                        I na chuja jestem jeszcze komuś potrzebna...?

 

Skomentuj(8)
 
rozpieszczam się;) 2002-11-12 10:11
 

Wczoraj, późnym wieczorem....

Dzisiaj coś dla siebie ... będę się rozpieszczać... Rozpieszczać ciało i zmysły..hihi:) .Rozebrałam się, nalałam pół (!) butelki płynu do wanny, puściłam gorącą wodę. zgasiłam światło. Ciemność, tylko sześć palących się świeczek na obrzeżach wanny.Ustawiając je przemknęła mi myśl o zapalanych na grobie zniczach.... Rozwiałam ją uśmiechem, uspokajając zmęczona wyobraźnię. Projekcja myśli , tak , ale nie taka....

Weszłam powoli zanurzając ciało w wystającej już na brzegi pianie... Ciepło, przyjemnie.... rozkosznie...Piana spowiła mnie jak śnieg skrząc sie w blasku i miękko otulając pofałdowaną powierzchnią , jak najczulszy kochanek. Zanurzyłam się, zamknęłam oczy.... pod palcami czułam gładkość skóry, lekkość unoszonego przez wodę ciała.... Uniosłam biodra, woda wpadła w wir ujawniając pagórki piersi- zalśniły w promieniach świec.... Zanurzyłam się. Piana zaczęła powoli zanikać i na tafli falującej od moich ruchów wody zamigotały tysiące ogników , jak na powierzchni gęstej, lepkiej cieczy leniwie wyłuskującej spod siebie wyspy kolan, gładkość odsłanianych ruchami ud, potem bioder...

Skrząca się kroplami skóra, jak usypana złotym pyłem... była ciemna, jakgdyby lekko opalona, kusiła wypukłością i wilgocią i ciepłem...

"Jesteś .... nareszcie... Długo każesz na siebie czekać...Chodź, zanurz się we mnie, niech zaleje nas złocista lawa namiętności.... Poczuj miękkość rozgrzanych nią piersi, ciepło wnętrza ...Chodź , zabłyśniemy razem tysiącem zakochanych w sobie iskier... zanurzymy się w Wodzie Miłości ..."

Przyszedłeś....

Skomentuj(11)
 
if I ;) 2002-11-11 11:37
 

Gdybym była facetem, powiedziałabym , że od pewnego czasu mam chroniczną erekcję ;)) hihi....;))

Skomentuj(5)
 
Kandela 2002-11-10 16:00
 

Mam moc jednej kandeli ...

jej światło i ciepło, jej ogień i blask....

To dużo ... Bardzo dużo. Światło jednej świeczki może ogrzać dłonie... spalić list... rozjasnić mrok.... spowodować pożar. Jestem życiodajną kandelą, nie spalam, daję ciepło, rozpraszam ciemność, ogrzewam serce ... Możesz przy mnie słuchać muzyki, pisać wiersze, patrzeć w mój płomień, nie ... nie spalę Cię ... przysuń twarz.... spójrz prosto we mnie ... Tam jest Moja Moc.... Moc jednej kandeli.... Mam ją dzięki Tobie... To dużo... Bardzo dużo.

Skomentuj(3)
 
Aqila - Jej Pamięci 2002-11-10 13:58
 

Aqila - Jej Pamięci

Niewiele o Tobie wiem...
Lubiłaś tulipany, pociągało Cię coś w nich,
jak prawdziwą Kobietę zawsze fascynują kwiaty...
Lubiłaś pewnie jeszcze wiele rzeczy, o których nie wiem.
On nie raz wylewał łzy tuląc sie do Ciebie..?
Nie raz... Wiem to.
Byłaś jedyną, ciepłą obok istotką
na wyciągnięcie ręki, gdy potrzebował...
Słuchałaś jego oddechu nocą,
pozwalałaś Jego dłoniom z rozkoszą zanurzyć się w Tobie....

Niewiele o Tobie wiem...Cierpiałaś, widać było Ci to dane.
Tam gdzie teraz jesteś, możesz gonić beztrosko motyle po łące,
tam nie ma cierpienia... wiem to.

Niewiele o Tobie wiem... Tylko to , że dużo dla Niego znaczyłaś...

 

Skomentuj(3)
 
Wyobrażenie Ciebie 2002-11-09 15:12
 

Wyobrażenie Ciebie...

Stęsknionymi ramionami oplatam się mocno.
Nie ma Cię...Głodne serce bije cicho.
Żyjesz tylko w mojej wyobraźni
zamazywanej co dnia zawodnością pamięci.
Tylko moje ciało pełne wyobrażenia Ciebie
Pęczniejące piersi - wyobrażeniem Ciebie...
Gorący medal ud - wyobrażeniem Ciebie...
Wilgotne wargi - wyobrażeniem Ciebie...
I pozwalam dłoniom szukać...
Może znajdą pozostawiony przypadkiem ślad
Namacalny ślad Ciebie na mnie-ślad weekendsnu.
Nie...tylko "narżnięta" do bólu wyobraźnia
Pracuje na coraz szybszych obrotach
Aż skona zimną śmiercią czasu...

aqila

Skomentuj(3)
 
Nienawidzę... 2002-11-09 10:06
 

"...dotyka mnie, próbuje sobą przygnieść...
ha, nie rozumie prostych słów...
uśmiecha się głupio...
gorączkowo myślę o mojej nagłej śmierci..!
nienawidzę, kiedy mówisz do mnie tak!
nienawidzę, Twoich mokrych o mnie snów!
nienawidzę, kiedy mówisz,że mnie znasz!
nienawidzę Cię..."

(chcę Ciebie...)

O.N.A.

Skomentuj(2)
 
Pijacka notka... 2002-11-08 15:21
 

Farby...palce umoczone w kolorach życia...lubią to ..czują , że oddychają, czują pulsujące pod nimi kolory. Farba pomieszana z krwia, przecięty palec boli, ale tylko troche, mogę malować, znowu ,od dłuzsego czasu. To kartka, pisze na kartce.Pisze na obrazie dla A. Farby , krew, rum,  O.N.A. Telefon do niej, krótka podsłuchiwana rozmowa bez sensu, miała przyjść pozować, bedzie we wtorek , ale wtedy nie wiem ,czy będę w stanie coś z siebie dać.Upiłam się i maluję...Upiłam sie po raz kolejny...Teraz parę kresek i wrócę...

Przesiąkł mi bandaż.Moja krew ma kolor karminowy ,jak farba...Mam malować krwią...nie... "ale hałasujesz..!!!"-obudził się.Czy szelest palców po kartonie może obudzić, lub przełykany drink, bo płacz na pewno nie...Moje łzy płyną bezszelestnie...Nie maluję nic specjalnego..."Kobieta Ikar" inspirowana wierszem M.Pawlikowskiej -Jasnorzewskiej.Nie jestem żadnym talentem, lubię to , a A. prosił mnie o obraz. I ma obraz Kobiety pełnej bólu, lecącej do słońca, które spali , zabije ją w końcu.  Nowy bandaż, krew już krzepnie chociaz powinna być rzadka przez alkohol w niej. Czy okrzepną też kiedyś moje marzenia, czy zasklepią się wraz z wiekiem...?Raczej nie i to boli...(coś chcę powiedzieć Tobie...Przyjedź, znowu przyjedź ,choć na pare godzin, nie na całe 2 dni, tylko parę godzin...potrzebuje tego...)

Na discovery "wieczór zbrodni"- zasnął przy tym...nie wyłączam.Ktoś walczy w zamkniętej trumnie, ciekawe jakie to uczucie? Chyba moge sobie wyobrazić..Wódka z colą? Tak, rum sie skończył...Obraz prawie gotowy, nie nie oczekuję pochwały, to dla kogos , kto chciał ,bardzo pewnego czasu chciał...jako forme terapii...Rozumiem...

Do kogo można zadzwonić o 22.18? Niewiele jest takich osób...Może jedna, dwie...Ale nie jestem sama, nie moge nawet zadzwonić...Bezsilność kładzionej dłoni na słuchawce...Discman na uszach, chyba mu nie przeszkadza, może tylko sam fakt, że słucham tego ,czego nie powinnam.Czy jest na świecie ktoś , kto zaakceptuje mnie taką jaka jestem...? Zabierz mnie stąd, kimkolwiek jesteś , tylko jednym zdecydowanym ruchem. Wyrwij mnie stąd ,bo umrę. Zapewnij bezpieczeństwo....Zabierz mnie stąd ... podnosze łapki, jestem Twoja...tylko bezpieczeństwo, żadnego krzyku, łez, ukrywania siebie...Zabierz , otocz opieką, silnym ramieniem.Muszę czuć bezpieczeństwo, nic więcej...Tylko bezpieczeństwo...nie żądam miłości ...Tylko spokój...(łzy)

Smak farby gorszy od smaku krwi... nadwyrężona reka znowu krwawi... znowu alkohol rozrzedził krew i wyciekła na papier ...och, A..... będziesz miał dla Boga moją krew... módl sie za mnie. Nic innego mi nie pozostało...

Kolejny drink?Taak... Podszedł pies, nie lubię go, głaskam okazyjnie... gryzł wszystkich od początku. Położył głowę, głaszczę jego futro, jest stary, chory, niedługo zdechnie. źle mu u nas było ,wiem. A komu z nami dobrze...? Obraz zamazał się ... nie pewna juz ręka kresli chaotyczne kształty, mylę kolory , mieszają mi sie farby, nie wycieram juz palców, plątanina kolorów...Chaos....Ręka przestała krwawić...krwawi serce...Tęsknię...Moje popierdolone życie...(przyjedź)...Kocham cie nad zycie...(prosze przyjedź...) Zaraz będę malować przy świeczce...super...barwy przepełnione jej swiatłem...tak cudowniej ,lepiej, pełniej ...cholera, znowu się upiłam ,ale co w tym złego...?świat jest lepszy, znowu mam skórę, nic nie dotyka mnie bezpośrednio, jestem silna swoją niemocą..(tylko bądź) Moje ręce i kartka , na której piszę ,umazane farbami, krwią.. ..po łokcie. Lubię palce w farbach.... bardziej niż paznokcie w lakierze, choć to też lubię... szczególnie krwistoczerwonym...to takie podniecające....z impetem wcieram farbę w papier , z pewną determinacją....Mogę zadzwonić do Ciebie K.? Nie, bo śpisz z dziewczyną ...

23.29... koszmarnie długi ,pijany wieczór...O.N.A. drze się do uszu. Nie mogę włączyc kompa, nawet chata z jakims kretynem dla ulgi... Po co to piszę? Kolejna zapisana kartka A4... Bo tęsknię..za szczęściem, wiem ,że mi się należy...Skąd ta pewność? Bo zawsze może być lepiej niż jest. A jest dno...zaraz wypisze mi sie długopis , ale komu to powiedziec jak nie Tobie mój blogu...Wieczór zbrodni trwa nieprzerwanie...23.50. "Myślałam, że nie zyjesz..."o.n.a. I  całe szczęśćie... Znowu dzwoniłam do K., sory , ale to impuls...wyłączaj komórkę na noc... bo mam nieodpartą chęć zwierzeń...

Pies zbudzony dotykiem pokazał kły... jak zwykle...przykre...spierdalaj! Wzrok pełen strachu i nienawiści...To przeszłość...on cierpi jak ja...Tak jak ja pod dotykiem nastawia kolce.(Oswój mnie, jeszcze można ,tylko zdecydowanie ...) Dlaczego pokazujesz mi zęby...?Jestem taka jak Ty... boje się...wszystkiego , rozumiem cie ,zrozum mnie i ty mój stary psie....

Rana na palcu zasklepiła się , mogę iść spać.jutro...kolejny dzień... Na discovery rekonstrukcja zbrodni, nie mam siły przełączyć, discman na uszach tylko te obrazy...prosektorium....I moje traumatyczne przezywanie podlane alkoholem.Kolejny drink? O,taaak.... Ten świat coraz bardziej mi nie pasuje, tzn. ja nie pasuje do niego...Ciekawe, co na to mój psychoanalityk? Powinnam umyć dłonie... nie, niech zostaną z zaschniętą farbą.

Na discovery fragmenty wojny o wietnamie, dlaczego nie przełączę tego...? to tylko obraz,  tylko obraz... na uszach niezmiennie O.N.A.. Samototy wypluwają z siebie bomby jak ikrę.... która nie rodzi , tylko zabija. Widziałam wojnę w Jugosławii. Nienawiśc i strach w oczach...Widziałam...0:50.......świeczka zapłonęła mocniej oswietlając kartke...South Vietnam,... North Vietnam....noszą zwłoki, odsłonięte brzuchy w świetle świeczki... męskie, wklęsłe brzuchy... czyichś mężczyzn.... znaczone śladami ust kochanek....Boże, świat jest pełen nienawiści.......Chyba to wyłączę... next drink...? I`don`t thing so...Najlepiej wiedzieć kiedy przestać, ale w piciu ,  a życiu obowiązują inne prawa....good-night....

.. do jutra...  kto dotarł do końca,temu medal!...i ten jest godzien pić ze mną....

Mucha niemo zawieszona w sieci...kołysana podmuchem niewidzialnego wiatru.Martw ...rzuca cień za przeciwległą ścianę...Nieruchomo utkwione w przestrzeni skrzydła już nie polecą ,,,nigdy....wisi tak lekko ponad czasem, przestrzenią... zazdroszczę jej beztroski....

Już prawie jutro... (Kocham Cię....)

Skomentuj(6)
 
koniec z prokreacją2 2002-11-06 21:34
 

Strach, lęk, puściły nerwy, niekontkrolownae już łzy poleciałay po policzkach..."Boli...?", "Nie, tylko trochę...". Bolałao bardzo, w środku zaczynało przybierać na sile...Nagle na suficie zaczęły pojawiac się obrazy...wróciły lawiną wspomnienia.Słyszałam głosy...BÓL.BÓL był wszechobecny. Szpital, ból, lęk, strach łzy...Szpital, łzy, strach, lęk...i ja przytwierdzona do łózka bólem. Jego słowa do pielęgniarki nawet nie na temat i lekki zdawkowy uścisk na mojej spoconej dłoni...KRZYK...!!! Jak można zrobić komus taką krzywdę w najważniejszym momencie życia...?
"Zaraz mi Pani tu zemdleje,a ja nawet nie mam drinka;)"- lekarka w moim wieku, delikatna, wyrozumiała, z poczuciem humoru. Płaczę. ...Strach, lęk ,ciemno przed oczami... Zaciśnięte palce na metalowej ,zimnej poręczy.Chcę stąd wyjść!...krzywda!...robią mi krzywdę! 

"Już d

fikcja : :

Bez tytułu Komentarze (0)
30. listopada 2002 11:14:00
linkologia.pl spis.pl

Maleńka Miłość" - potrzebna od zaraz ... 2002-10-31 14:09
 

Wczoraj dałam po uszach Metalicą w samochodzie , a dzisiaj czwartą godzinę słucham poezji śpiewanej, a szczególnie jednej piosenki "Maleńka Miłość" http://www.romanro.art.pl/under/muzyka_old.php  (na dole :Różności). Słucham zamyślona i czuję drżenie w serduszku ... Kiedyś nie zwróciłabym na nią uwagi, bo zapomniałam o Miłości, czytając blogi o zakochaniu , byciu kochanym, i wszelkich uczuciach temu towarzyszących, czułam się jakbym czytała opowieści  sciene fiction ... więc czytałam pobieżnie, albo wcale, bo nie lubię tego gatunku ... Przestałam wierzyć w jej istnienie, ba, nawet potrzebę istnienia w dzisiejszym świecie w pogoni za przyziemnymi  wartościami. Ale podświadomie była we mnie jej potrzeba, bliżej nie sprecyzowana potrzeba, bo pisałam o tym , jak o czymś ... nierealnym...

Ponownie wrzucona do Wielkiej Wody  http://www.blogi.civ.pl/main/comments.php?c=7774&blog=Aqila  uczę się pływać, przechodzę adaptację do zapomnianego środowiska, kolejnej już moje ciało nie zniesie, jeżeli wyrzucą mnie ponownie na ląd - nie zdołam się już przystosować...i tak jestem już mutantem ze "skrzywieniami", materiałem dobrym dla genetyków. Gdy umrę - oddam im swoje "ciało", przyglądając się z zaświatów jak kiwając głowami mruczą pod nosem..." nie, to niemożliwe..." ........

Skomentuj(3)
 
pupcia ;) 2002-10-31 09:32
 

Wow, wiedziałam , że przegnę! Mięśnie rwą jak cholera i skończyła mi się już maść:( Zamiast pozostać jak człowiek przy 3 treningach na tydzień, postanowiłam zwiększyć do 5 po 2h ;) Bo zamarzyło mi się wyłuskać spod warstewki tłuszczyku lekki zarys mięśni ...haha, szczególnie na pośladkch, więc teraz siedzę na tych moich 4 literkach i wiję się z bólu:)) Ale nagroda już jest! Wbiłam sie wczoraj w dżinsy , tak na maxa opięte i tak słodko ujawniające kształt pupci, że wpadłam w dziki zachwyt! To nic, że strzelił przy tym zamek, wszyję nowy:) A za parę dni będą jak ulał ;)- jeśli przeżyje to tempo!

Szybko uzależniam się od dawki endorfin, wiedziałam to ... To, co czuje po treningu i po kapieli w wannie pełnej gorącej piany, to uczucie graniczące z orgazmem, no tylko, że długotrwałe;)) hihi .. Kocham to! Leżąć czuć gorące, nabrzmiałe od dawki tlenu mięśnie, jeszcze nie całkiem rozluźnione, spinajace się na każdą próbę podjęcia wysiłku, i tak niesamowicie elestyczne, rozciągnięte ciało, z którym można zrobić prawie wszystko... Sex w tym przypadku byłby chyba nadmiarem szczęścia...;)) Ale odpowiedni sex, delikatny , czuły, majestatyczny, rozpieszczający , powolny ... i z miłości ... na taki nadmiar szczęścia nie mogę liczyć........................................... Substytuty.

Skomentuj(6)
 
Mały Książę 2002-10-30 14:12
 

" Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. - Czego szukasz? [...]
- Szukam przyjaciół. Co znaczy "oswoić"?
- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".
- Stworzyć więzy?
- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
- Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża... zdaje mi się, że ona mnie oswoiła {-}- westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: - Życie jest jednostajne. [...] To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...
- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.
- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać..."

Skomentuj(8)
 
wspomnienie 2002-10-30 11:21
 

"Tak niewiele mi do szczęścia potrzeba:) Tylko Jego ciepłego głosu, kilku słów zapewnienia , że kocha, pragnie, tęskni ... I prysnęły wszystkie obawy, lęki, smutki ... jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tylko ON potrafi stworzyć tak nierzeczywiste wrażenie , że jest blisko mnie , tuż obok. Gdy zamykam oczy, przyciskając słuchawkę do ucha, czuję Jego gorący oddech na szyji i niecierpliwe usta sunące powoli w dół... do pączuszków piersi, gdzie zatrzymują się na chwilę, rozkoszujac się ich nadzwyczajną wrażliwością ... do zagłębienia brzucha, który wygina się by być bliżej drażniących się z nim warg... . Szybszy oddech zdradza to, co czuję zbyt szybko i zbyt jednoznacznie, ale nie... nie przestawaj , zsuń się niżej do gorącego pożądaniem trójkata ud i ... pozwól mi na chwilę się zapomnieć, rozkoszując się Tobą i rytmem naszych ciał ..."

Aqila "Wspomnienie"

Skomentuj(2)
 
Rozmowa :-( 2002-10-29 22:26
 

Kolejna ciężka rozmowa ... spokojna, rzeczowa, konkretna, sucha, w końcu podniosłam łapki: "dobra, to ja jestem winna"
-"zmień się..."
"-skoro nie zmieniłam się przez tyle lat, to już nic ze mnie nie będzie, nie pasujemy do siebie, nie kochamy się już, dajmy sobie szansę...Niedługo się wyprowadzę, wytrzymaj jeszcze trochę ..."
-"kiedy przestałaś mnie kochać?"
-"wtedy, wiesz kiedy...To powoli narastało. A Ty od 3 lat nie powiedziałeś mi, że mnie kochasz..."
-"ale ci to okazuję...w gestach. Muszę mówić?"
-"w gestach? Nie przypominam sobie... Wszystko robię źle, podaj choć jedną rzecz,którą robię dobrze! Znasz mnie 16 lat-choć jedną rzecz!... Masz 5s- 5,4,3,2...1"
-"kanapki!...i dobrze obcinasz włosy..."
-"o, kurwa...wiedziałm , że zawód fryzjerki to moje powołanie..."
-"a z kim zostanie dziecko to ustali sąd. Choć nie jesteś w ciemię bita i wiesz, że opieka jest przyznawana temu kto zostaje..."
-"nie chce Ci zabierać Małej. Możemy podzielić dni sprawiedliwie, zresztą nie widzę innego wyjścia, to przecież Twoje dziecko!..."
-"sąd to ustali..."
-"jesteśmy rodzicami, dlaczego ktoś ma za nas ustalać wszystko? Grasz na moich najwyższych uczuciach ..."
-"skończ manewry i od jutra zaczynamy wszystko od początku..."
-"jakie manewry?! Ja tak nie chcę już żyć...!"
-"nie wykazujesz dobrej woli!"- trzask drzwiami. Po raz kolejny udowodniono mi winę i tylko mi...Bo to  Ja jestem winna- nikt inny. To ja nie mogę być z kimś kogo nie kocham i kto nie kocha mnie. A może powinnam się przemóc dla Jej dobra? Chyba tak.... Skulić uszka po sobie i odgrywać rolę zadowolonej z życia kobiety. W tajemnicy, po kątach spijać alkohol, by studził zbyt niebezpieczne myśli ... I żyć i mieć świadomość, że nie zrobiłam nikomu krzywdy ...Nikomu? A Ja? Nie...  Egoizm schować na dnie kufra i przysypać wspólnymi latami. Niech nikt już nie budzi we mnie Miłości, niech nikt już nie zauważa we mnie kobiety. Przestanę dbać o siebie, z czasem nie będzie pokus i znikną marzenia..Dla niego zawsze 5 (!) minut wieczorem w zażyczonym wykonaniu i poczucie dobrze odwalonej roboty ...  Tylko twarz w lustrze, w zmarszczkach wokół oczu , zdradzać będzie Mnie. Nie można zniszczyć mnie do końca, ale zrobię wszystko, by zgasić blask w moich oczach ... Wtedy osiągnę spokój ... albo odejdę z tego świata nie robiąc już nigdy nikomu krzywdy ...

Skomentuj(4)
 
Spelunka 2002-10-29 13:11
 

Zauważyłam, że ostatnio piszę coraz dłuższe notki i coraz więcej w nich z siebie wylewam-powód? Zaczynam czuć się coraz gorzej ... Więc albo zbliża mi się okres (nie pamietam kiedy był ostatnio!...), albo zaczyna mi doskwierać jesienna depresja, albo po prostu tyle w sobie mam tego wszystkiego do wylania , że coś z tym muszę zrobić.  Ale zaraz, kiedy ostatnio czułam się O.K ? No, przecież w niedzielę, w szkole, mieliśmy okienko i poszliśmy na grzane piwo do knajpki, bo ziąb był okrutny!  Po dwóch "grzańcach" było już cieplutko i beztrosko ;) Dosiadł się jakiś gościu z roku trochę bardziej wstawiony, ale generalnie był wesoły i dowcipny. No i miał fajki, a ja jak coś chlapnę, to muszę zapalić (takie zboczenie);). Okazało się , że kiedyś chodziliśmy do tej samej knajpki, tam gdzie poznałam Jarka. I mieliśmy tego samego dealera trafki....  Zawsze była to spelunka i taką pozostała, ale ma swój klimat, niepowtarzalny klimat- pomieszany dym z zapachem wina z beczek, wieczny mrok, generalnie smród, ale odczuwalny jedynie przy wejściu :) Tam kładziesz nogi na stół, paląc (cokolwiek) i popijając piwko, spod powiek patrzysz i słuchasz różnych wykolejeńców losu ... czemu tam trafiasz? ... Bo nie ma lepszego miejsca.  Nie na codzień , oczywiście ... bo wpadniesz i nie znajdziesz już ratunku - znam takich - ale jako odskocznia od codzienności , raz po raz - zawsze jakaś znajoma twarz.... choć nikt godny zaufania i bliższej znajomości ...  Mam się tam wybrać z koleżanką , która jest nadal częstym gościem - jedyna obawa to to , że ta osoba za dużo może ode mnie usłyszeć, jak już się całkiem wyluzuję. Robię sie wtedy gadatliwa i odpowiadam na każde pytanie szczerze (nawet nie pytana), jak po zastrzyku na prawdomówność. Wniosek- mogę palnąć coś, czego będę żałowała ....A tyle we mnie ostanio tajemnic..., więc chyba nie pójdę ..;( Tak, nie mam zaufania do ludzi, bo zawsze okazywało się , że nie są tego warci. Tak więc pozostanie mi "...chłodne zapisywanie wierszy pamiętnika, rzucanie krzyku w próżnię.... " ....

Skomentuj(3)
 
So Sad... 2002-10-29 07:55
 

Smutno w tym domu i źle ... Wczoraj przesiedziałam cały dzień przed kompem szukając , czego nie zgubiłam .... Potem leżąc na tapczanie patrzałam na Moje Brzozy. Są tam od początku , ale od kilku lat zwracam na nie uwagę , jak zmieniają się w poszczególnych porach roku, jak rosną , walczą z wiatrem, tracą liście, łamią sobie delikatne gałązki, ale są ... z roku na rok coraz większe. Przetrwały tyle burz, zim, i szalonych wiosen ... Czasami otula je tęcza po burzy, stoję wtedy i patrzę dopóki nie zaniknie mając poczucie swojej maleńkości wobec świata i zjawisk natury. Dzisiaj po silnych wiatrach Moje Brzozy czarnym szkieletem odcinają się od rażącego świtem nieba, pogubiły ostatnie liście i nie schronią już w swych ramionach zabłąkanych ptaków ...

Dużo myślałam ... Obudzona we mnie chęć ucieczki kiełkuje i wypuściła nawet mały listek ... boję się zmian, boję się życia . Znowu przypomniałam sobie ciepło przytulonego do piersi bobaska... Bolało... a jednocześnie było namiastką bezpieczeństwa, przynależności ... . Maleńką z każdym dniem zabiera mi mama coraz dalej ode mnie.... a ja nie mam siły, by uwiązać ją przy sobie :(  Coraz mniej siły we mnie, tylko ściskający gardło płacz .... Bezsilność. 

ktoś mnie kocha-nie ma go na wyciągnięcie ręki-nie przytuli-jest coraz bardziej wirtualny-budzą się wątpliwości-zbyt wiele wymagam-przerasta mnie to-tęsknię i ta tęsknota boli-zgubiłam poczucie racjonalności-wszystko zamglone i zatracone w czasie, kpiące z niego, zawieszone w czasoprzestrzeni ...nierealne.

Skomentuj(4)
 
mam dwie płonące świece 2002-10-28 11:20
 

Mam dwie płonące świece by pisać erotyki
pójdę po wino i zrobię z niego nastrój

włączę muzykę i ...  zaczniemy balet dwóch młodych dusz
zafascynowanym czarem chwili i czystością swych ciał
uniesiemy sie w miłosnym tańcu, by rozsmakować się w nieśmiałych pocałunkach
by uciec w siebie nawzajem i wzlecieć do słońca
A tam... tam moje gorące usta na Twoim drżącym brzuchu...
Ach ... jak to miło znów być młodym i umieć rozkochać się w życiu
zatrzymać tę chwilę i nie zapomnieć....

(autor nieznany)

Skomentuj(2)
 
Lepsze zło...? 2002-10-28 09:26
 

Wczoraj nafaszerowana tabletkami powiedziałam mu , że nasz związek nie ma sensu, że dawno sie już przestał mnie kochać ,wiem to ... i niech nie zaprzecza (nie zrobił tego...), że ja jestem jaka jestem, wiem, że nie bez winy, wiem , że nie zmienię się już, skoro nie zmieniłam się przez tyle lat, po co ma się ze mną męczyć , skoro mu tak źle? Dajmy sobie szansę , oboje ...Tyle jeszcze życia przed nami ... jak tylko zwolni się wynajmowane mieszkanie, to się wyprowadzę (grudzień:( ). Tak będzie lepiej dla wszystkich ...  Jego reakcja? " Odpada, oszalałaś , mamy dziecko ...a gdzie będziesz mieszkać , czym dojeżdżać do szkoły, bo ja sprzedam auto, a gdzie dziecko będzie spać? chcesz wychować cygana? Zobaczysz jeszcze, co będzie, już ja ci dam popalić... " Wiem, mamy dziecko ... i dla tego dziecka też chcę to zrobić. By nie słyszało ciągłych awantur i nie trzęsło się jak nasz pies..., by w dwóch spokojnych pełnych miłości domach stworzyć chociażby namiastkę rodziny- to lepsze niż jeden porąbany dom. Podzielimy sprawiedliwie czas , nie zabiorę Ci jej . Nie jestem bez winy. Jestem okrutna, często ranię, nie okazuję uczuć w nadmiarze, nie zawsze mam ochotę iść do łóżka, (czujesz sie wtedy urażony, bo przecież powinnam być na każde zawołanie), czasami wiecej oczekuję niż chcę dać (?), mam zmienne nastroje i potrzebę przytulenia mnie jak dziecka, czasami gubię się w tym świecie, i potrzebuję pobyć sama, nie potrafię dźwigać ciężaru rzeczywistości za dwojga, zabija mnie monotonia ... czy zraniłam Cię kiedyś? Tak, pewnie tak. Ale Ty wyrządziłeś mi większą krzywdę ... kiedyś.  Nie, nie bedziemy licytować się na ilość zadanych ran- nie lubię tego... Wiesz , co dla mnie ma niesamowitą wagę? Zachowanie twarzy ... rozwiazywanie problemów na odpowiednim poziomie, kompromisy i ugody. Dla dziecka bedę gotowa jednak na wszystko, bo gdybym miała zniszczyć JEJ życie, bądź w jakimkolwiek stopniu wpłynąć swoimi decyzjami na jej kiełkującą dopiero osobowość - to było by najgorszą karą dla mnie, śmiertelną karą i nie dopuszczam do siebie nawet takiej myśli ...

Kiedyś już tak było- nie ja odeszłam - ON to zrobił i na nieszczęście zechciał wrócić po pół roku, a ja byłam wtedy na tyle silna, że jego powrót na moje łono potraktowałam jak sprawdzian dla siły drzemiącej wtedy we mnie. Sama wbijałam sobie nóż w serce, a  na ustach miałam uśmiech zadowolenia, że nie boli. Upajałam sie tym, że klęczy przede mną i płacząc opowiada ze szczegółami każdą chwilę spędzoną z nią, bo mu kazałam .... każdą nawet najintymniejszą chwilę ... A nóż w moim sercu zataczał coraz to większe koła i coraz wiecej było we mnie siły i coraz szerszy promieniujący uśmiech rozświetlał mi twraz - triumfowałam ! Odniosłam sukces, pozorny sukces - przypłaciłam go pół roczną depresją ... wtedy zrozumiałam, że jestem żałosna ... Ale widocznie nie zrozumiałam do końca, bo byłam z nim ... Wróciła odporność i tylko namiastka dawnej siły.  Musiałam uśpić cierpiącego w agonii psa, potem umarła moja kochana babcia . Zapragnęłam przełamać krąg śmierci i począć nowe życie. Zdecydowałam się nawet na dziecko z nim. Na przekór okrutnemu światu, który zabiera mi kochane osoby. Początkowo miałam nawet wrażenie, że Ona odrodziła się w Niej (reinkarnacja...?)... Ale to wrażenie zanikło ... wraz z bólem. Bólem gdzieś w środku, bo ja nawet po niej nie mogłam płakać ! Pogodziłam się z koleją rzeczy na tym świecie. Z nieuchronnością śmierci i ... życia... i chyba jestem pogodzona z tym do dziś ...

Odejść. To nie takie proste. Żeby jeszcze ktoś był ... czekał. Ale samotność i zmaganie się z nią i ciężarem dnia powszedniego może mnie przytłoczyć, przygnieść ... i mogę już nie powstać. Nigdy. Zdaję sobie z tego sprawę. Opanował mnie lęk. Lęk towarzyszy mi już od pewnego czasu i zalewa ostatnie ogniska siły we mnie ... czuję go, siadł mi tonami na ramionach i spływa deszczem w dół ...

Skomentuj(4)
 
LĘK ... 2002-10-27 16:39
 

Przekopał mi całego kompa:(.Ale ja zawsze dbam o pliki tymczasowe, kasowanie historii, hasła do wszystkiego ... i zero linków w ulubionych- dokądkolwiek, zero archi. Mam  świra na punkcie zacierania po sobie sladów nawet niewinnej działalności, tak trochę asekuracyjnie, a trochę wiedziona doświadczeniem. Kiedyś matka znalazła mój pamiętnik i nie dość , że go przeczytała (!), to  konsekwencje pisanych tam "fantazji" ponosiłam przez kilka lat...:((

ale ciągle boję się, zawsze mam uczucie prześladowania, chroniczne  przeświadczenie, że to co robię może się komuś nie spodobać, zawsze mam uczucie, że mogą mnie ubezwłasnowolnić za błędy i ograniczyć we wszystkim - jak wtedy ... Zawsze... choć minęło już tyle czasu. Dlatego mam dwa światy i bronię dostepu do nich ... coraz skuteczniej i z coraz większym lękiem. Nigdy nie osiągnę całkowitego poczucia bezpieczeństwa.... nigdy nie napiszę nic na kartce i nie zostawię na stole, nawet spraw do załatwienia w kalendarzyku kieszonkowym ... czyjegoś nr telefonu, nigdy nie zostawię za szybą kartki z parkingu, metki z ubrania, zużytej karty telefonicznej, historii rozmów w telefonie, paragonu ze sklepu, "papierków" w samochodzie ... czy książki z podkreślonym, ulubionym fragmentem tekstu... Nigdy ... Czyszczę , wszystko czyszczę... nie zostawiam śladów po sobie, bo zrobią mi krzywdę. Boję się ICH ... Boję się trzasku klucza w zamku i pospiesznie wyłączanego kompa, boję telefonów do szkoły i dziwnych pytań, nawet samego dzwonka telefonu, boję się udawadniania , że nigdy nie mam racji, że moje poglądy są chore a ja nie sprawdzam się na żadnej z płaszczyzn...Ten lęk paralizuje moje działania i relacje z ludźmi, paraliżuje mnie czasem na tyle, że tracę oddech ... jak teraz... albo nagle przestaję słyszeć ... Ale ja ciągle szukam spokojnego miejsca na ziemi, stolika ze stosem  kartek z moimi myślami i beztroskiego bałaganu w torebce ... szukam miejsca do krzyku, do śpiewania piosenek, miejsca do ...BYCIA SOBĄ...   

Tylko wtedy , gdy mieszkałam sama, przez te kilka miesięcy w życiu - było dobrze, spokojnie i bezpiecznie ...

Skomentuj(7)
 
Miasto 2002-10-26 21:12
 

Miasto, w którym bywam sporadycznie przywitało mnie deszczem i czarnym sklepieniem nieba - Smutek na ulicach,walające się liście i śmieci. Przewrócone wiatrem drzewo konało na mokrym asfalcie. Miasto tak niedawno pełne słońca i śmiejących się do mnie neonów, pełne czułości kładzionej jak dotyk na chodnikach, Miasto zanurzone w słowach i dotyku warg... znaczone śladami naszych stóp, oddychające przyspieszonym rytmem szalonego serca ... To Miasto dziś spało. Zasnęło na zawsze ...?
Było wcześnie, jeszcze całkiem szaro ...Miałam ochotę schować się w sobie i otulić wspomnieniami w jakimś ciepłym miejscu... Ale dzisiaj to Miasto było zimne skute lodem i nie miało w sobie nawet okruszka tamtego ciepła, by ukoić moje myśli...
Jasna, oświetlona trupim światłem neonówek sala, zupełnie nieprzytulna, na początku zaczęła gryźć się z napływem wspomnień, które do niej nie pasowały... a potem pozwoliła im płynąć zupełnie bez kontroli i opanowywać mnie bez reszty... I  rozdźwięczała się muzyka... i nagle za oknem zaświeciło słońce... i rozjaśniły się brudno żółtawe liście na drzewach ... i ogarnęło mnie ciepło, tak jak wtedy ...i zaczęłam kochać chwile ofiarowane przez los... Kochać je, bo są darem , na który zasłużyłam.... a który trwał zaledwie sekundę ... 


Jutro znowu przywita mnie moje Miasto...bez Ciebie...

Skomentuj(5)
 
Ogł.Matrymonialne 2002-10-25 13:18
 

o mnie : wszystko jest tu w tym blogu, za wady ukryte nie odpowiadam ...

zalety a i owszem są, a jakie? to można wywnioskować:) zainteresowania jak wyżej...Uroda przeciętna, 173 cm, włosy krótkie, fotka na życzenie dla wybranych. ...Nie potrafię promować siebie, nie dziś:(

cel ogłoszenia: znaleźć faceta i zawlec przed ołtarz:) zacząć żyć!... Związki na jedną noc-odpadają!

oferty przyjmuję na maila.

desperacki krok ....

 

Skomentuj(8)
 
kolory tęczy 2002-10-24 21:11
 

Ile ciepła może dać jeden człowiek? Jeśliby przeliczyć na kilodżule, zabrakłoby jednostek ....

Ile radości może się zmieścić w sercu? Tony na małą bijącą pompkę ...

 Ile więcej można zobaczyć, zamykając oczy? Wnętrze drugiego człowieka ....

Jak pomalować można świat nie używając farb? Warstwami szeptanych słów ...

Przy Tobie Ja , ciepła, z sercem pełnym radości, z zamkniętymi oczyma, wsłuchuję się w Ciebie, odkrywając kolory nieistniejacej tęczy ....

 

 

Skomentuj(4)
 
wqrwiam się 2002-10-24 18:25
 

Hmm, jakże miło z lotu ptaka pierdolnąć w glebę dziobem w dół!!!! I czuć jak spływa po piórkach ciepły jeszcze móźdżek.... Kurewski kraj, kurewskie ustawy, kurewskie rządy!!! Przez nich zostałam bez środków do życia...bo nie mam prawa, bo przez blisko 10 lat ćwiczenia pajaca ze wszystkimi możliwymi urządami w kraju, odprowadzania podatków, składek i innych pierdolonych datek, sikania ze strachu przed każdą kontrolą i awizem w skrzynce- nie mam prawa do zasiłku bo .... brakują mi 22 dni!!!! I przez te 22 dni mogę się chlastać przez najbliższy rok , a ich to gówno będzie obchodziło! Nienawidzę tego kraju, nienawidzę totalnego braku możliwości życia w nim. Niech nas do cholery ktoś wykupi i chrzanić patriotyzm!!! Albo wyjadę stąd , tylko nikt na mnie nie czeka...

Skomentuj(1)
 
Klucz 2002-10-24 10:14
 

Ciche dni, tylko we mnie coś zadrży na trzask klucza w zamku, trzaśnięcie drzwi, podniesiony głos i pełne pretensji słowa... żadnej czułości, no tak , ale tego nie było już od dawna. To drżenie trwa , nawet teraz , kiedy wyszedł i nie bedzie go praktycznie cały dzień. To zdenerwowanie, które wkrótce przybierze formę trudnego do opanowania smutku i pozbawi mnie energii do działania....

Jestem jak zaprogramowany robocik do wykonywania zadań, ostatnio się "zawieszam" przy pewnych poleceniach. Generalnie Bill Gates byłby ze mnie zadowolony - do czasu , gdy nagle w niewiadomych przyczyn zwalnia mi procesor i wszelcy spece od informy rozkładają ręce..." To jednak człowiek... nic nie poradzimy..."..a szef leci im po premii ... Płatam im figle, dlatego chodzą wqrwieni z kąta w kąt nie mogąc poradzić sobie ... A to takie proste i przestanie im wyskakiwać "error"... takie proste, tylko trzeba znać klucz.  Klucz Do Mnie.... I zasługiwać na otwarcie ...

Skomentuj(3)
 
5h i errors 2002-10-23 22:32
 

Piąta godzina jego opowiadań o pracy, przerwana seansem filmowym. Byłam w stanie tylko powtarzać..."tak?...naprawdę?to świetnie....niesamowite...!" siedząc na fotelu z puszką piwa w ręku. Boże, zlituj się , przerwij ten potok słów i posadź kogoś innego naprzeciw mnie, bo żołądek podchodzi mi już do gardła. Już późno ,więc nici z czytania, bo będzie chciał spać-trzeba zgasić światło....Spać ...:( bo nic innego już nie potrafię ... Z nim nie potrafię od dawna ... I pewnie już w ogóle nie potrafię, bo pogubiłam się w odczuciach, pogubiłam się w rozumieniu siebie chociaż w jednej dzisiątej ... I nic już nie rozumiem, innych też nie rozumiem, zawiodła intuicja, zawiódł nadmiar zaufania do ludzi ... Czuję się samotnie, cholernie samotnie i smutno .... I nie ma nikogo.... I nikogo już nie chcę ... Cisza w eterze ... Tak dobrze, odpoczywam wsłuchując się w drgające od lęku serce ... Zgotowałam ci ostanio niezłą burzę, prędko się o ponowną nie upomnisz .... odpocznij teraz, bo zaraz pękniesz z rozpaczy...

Skomentuj(3)
 
2002-10-23 13:23
 

w aptece...

 " przepraszam, że tyle Pani musiała czekać..."  

"nie szkodzi, nie spieszy mi się. Po za tym każdy ma prawo..."

"...podniosła mi pani bilon, dziekuję..."

"..ależ to czysty odruch....powiedziałabym bezwarunkowy" :)

".. jest Pani piekną kobietą, to nie komplement , tylko potwierdzenie faktu... Mam córki w pani wieku i jestem już stary więc pewnie mi Pani nie wierzy..."

" dziekuję... ostatnio dosyć często to słyszę ;)) ...a starość to jedynie doświadczenie w postrzeganiu piękna, jakiegokolwiek piękna...Więc wierzę..."  ;)))

"..naprawdę jest Pani wyjątkowo piekną kobietą..."

                                                                                         "..:)..Do widzenia Panu.."   

   Piękno... jakże względne pojęcie.Piekno wewnętrzne, Piękno Przeżyć, Piekno Fizyczne, Piękno i zdolnośc jego postrzegania i odczuwania w jakiejkolwiek formie. Zdolność na wagę złota...

 

                                                                                      

Skomentuj(3)
 
weekendsen7 2002-10-23 09:30
 

Obrazy...obrazy...obrazy... pourywane klatki filmu przesłaniają widok rzeczywistości ... Sen. Zmyty ostatni odcisk Twojej dłoni.... ostatni zapach na mojej skórze ... Zbyt nagle przebudzona szukam całą  sobą wspomnień ciepła emitowanego przez  każdą komórkę Twojego ciała .. tylko dla mnie ... Słowa, które nagle wyrywaja mi się z ust, przerażają niemożliwością ich pohamowania ... uwięzienia na zawsze tylko w pamięci ...

Skomentuj(4)
 
Weekendsen6 2002-10-22 09:45
 

Psychika kobiety-skomplikowana do granic możliwości-nie do rozwikłania przez nia samą, nie marząc już o osobnikach płci przeciwnej....:(Może jednak nie każdej kobiety, tylko tych "nienormalnych, chorych, głupich, zwariowanych, skretyniałych idiotek.."... a może to one są jednak prostsze do odgadnięcia, bo działają stereotypowo w/g jakiś utartych wzorców-idiotycznie przewidywalnych? .... Zawsze drażnili mnie ludzie prymitywni, tak jakbym wymagała od człowieka choćby minimium inteligencji, czy może raczej szukała kogoś do odbierania na tych samych częstotliwościach, w obawie, że to JA nie zostanę zrozumiana.... tak - JA.            

Tęsknota...? Proste życie człowieka, pozbawione głębszych przemyśleń, z bagażem niewiedzy, garścią zabobonów, zmartwieniami stapającymi w porannej rosie w drodze po pieczywo i pryskajacymi jak jej krople pod stopami.....Dom , gdzieś daleko stąd, na końcu świata, zdala od zgiełku miast i tłumów ciekawskich spojrzeń, mały azyl na dachu świata odmierzany ruchem słońca po niebie...Maleńki kawałek mojej ziemi z zasadzonym moim drzewem z konarami w stratosferze i stalowymi korzeniami siegajacymi do jądra Ziemi. Natura- środowisko życia człowieka, tak naturalne i zapomniane w pogoni za materialną sferą i zaspakajaniem jej potrzeb.Bieg -sztafeta do nikąd ... z agresywnie wyrywaną pałeczką ... bez mety...bez nagrody ... konsumpcja w biegu , miłość w biegu, połykane zachłannie rzucane przez życie ochłapy wzruszeń, deptane pośpiesznie w szaleńczej pogoni ...

 Stop!... zatrzymaj mnie...zatrzymaj NAS ... zabierz  stąd .... jeśli potrafisz...?

Skomentuj(3)
 
weekendsen5 2002-10-21 16:07
 

Dlaczego do kurwy nędzy jest tak ŻLE... mówiłeś , że będzie ŻLE, ale już teraz....? Miałam się na to przygotować jak na wypadek, który będzie miał miejsce??? Nie, to jakieś inne ŻLE- obce , samotne, nie moje ŻLE.... ŻLE, którego nie pojmuję , ale obwiniam się za jego obecność. Za obecność tego ŻLE we mnie... Bo ja zawsze obwiniam się o wszystko ... o całe zło tego świata i bezsilność, którą czuję ... "Moja wina.  Moja wina . Moja bardzo wielka wina...."

Skomentuj(4)
 
weekendsen4 2002-10-21 15:21
 

tak, kiedyś była taka notka ... może w czerwcu, kiedyś było w coments zapewnienie Sanga o Wielkiej Wodzie , kiedyś nie myślałam, że marzenia się spełniają...

"...co jest najważniejsze? żeby nie przekroczyć pewnych granic,  a dlaczego?....granice po to są....co nas ogranicza....moralność?, napewno, i pewien system ważnych dla nas wartości....ale to takie płynne granice, zależne od tylu sytuacji....ulegam poczuciu ich zatracania....czy szaleństwo jest "moralne"..?...czy można posunąć sie za daleko, by przeżyc coś fascynującego..? Nawet o tym nie myślę....bo tak łatwo ulegam marzeniom....może szkoda mi życia....może chcę coś z niego mieć...może szukam ...tego zapomnianego już dawno blasku pożądania w czyichś oczach, tego bezgranicznego uwielbienia....fascynacji? Choćby chwilowej, warto życ dla tych krótkich chwil, bo to one składają sie na lata. A pewnie nie powinnam....już słyszę te moralizujace głosy....masz przecież teraz ułożone życie....obowiazki.... i dlatego  nie masz już prawa do niczego!!! Tylko ja tak nie chcę, wszystko we mnie krzyczy, że mam to prawo, choć nie mam możliwości, mam to prawo, choć to sprzeczne z moim systemem wartości, mam to prawo, mam to prawo do szczęścia,i nie będę czekać , aż życie przeleci mi miedzy palcami, .... i przekroczę granice....:) bo po to są..."

Skomentuj(4)
 
weekendsen3 2002-10-21 14:10
 

Twarz ... Jego twarz... oczy.... najcudowniej patrzące oczy świata ,czernią źrenic w brązowej obwódce pieściły moją twarz.... a ja odpływałam w jego ramionach dalej i głębiej ... Odkryte wnętrza dłoni zdradziły mnie zbyt szybko- mowa poza werbalna nieświadomie obnażyła uczucia.....  Sen.  Pocałunki jak dotyk motyla, nieprzewidująco przechodziły w burzę namiętności ... zabawę moim przyspieszonym oddechem, nierównym biciem serca. Ja - Najczulszy przyrząd świata całkowicie i tak bezbronnie poddany bodźcom.....które nie raniły.... były jak gra na lutni, gdzie dotyk poruszający struny wydobywa piękno dźwięku ... czasem krzyk.... 

Skomentuj(2)
 
weekendsen2 2002-10-21 13:41
 

Skrada się powoli.... jest przeźroczysty... o konsystencji powietrza... niewyczuwalny... nawet nie zdradza się lekkim podmuchem ...Ale  jest. Czuję to ...dopadł mnie.... Smutek. Wije się już kąsając lekko moje stopy... sunie w górę , ruchem węża... pnie się coraz wyżej ...w ciszy słuchać  jego szeptający syk ...Smutek. Ogarnia jeszcze bijące serce...dreszcz.... bezwolnieją zatrute jadem dłonie....Podpełza wyżej ściska obręczą szyję i wydobywa ukryte w kącikach oczu łzy ... płyną....swobodnie... jedyne ujście dla jadu wewnątrz mnie.....

Skomentuj(0)
 
Weekendsen 2002-10-21 09:35
 

Weekendsen.....dawno nie czułam się tak niezwykle, a może nawet nigdy, czyli tak dawno, że pamięć tego już nie zarejestrowała w swoim archiwum.... Poczułam , co to znaczy być kochaną, wytęsknioną, ...pożądaną ... co oznacza, że ktoś pragnie dać mi szczęście z samej potrzeby dawania, nie oczekując nic w zamian... co znaczy czuć na sobie wzrok pełen Miłości, uwielbienia, czuć na dłoniach pocałunki i ciepło oddanego policzka, patrzeć w oczy, które potrafią mówić milczeniem o najgłębszych nwet uczuciach .... choć przez te kilkanaście godzin mojego snu...i Nie obudzić się już nigdy...

 -  czuję lekkie drganie w żołądku, trzęsą mi sie uda... - niepokój?... tak ... lekki niepokój...

Skomentuj(2)
 
jestem?.... 2002-10-19 20:55
 

jestem?....jestem, a może mnie nie ma.... jestem kims  lub niczym... żyję czy umarłam... to tylko sen, może jawa... Nie, chyba nie śnię ,bo coś czuję - ból brzucha... gorzki smak połykanej tabletki...z dala dolatują słowa bajki..."najgorsza rzecz to nielojalność.."... Jest jescze reszta wódki w lodówce...? jest... popić, zsnąć... uspokoić myśli.....

Skomentuj(4)
 
Krok 2002-10-18 10:46
 

Kobieta.... stojąca na skraju przepaści... jeden krok i koniec, a może początek...? Lęk, odwieczny towarzysz przy każdym działaniu, pomieszany z podekscytowaniem ... Znajome odczucia... Droga tylko jedna, tylko jeden krok....Nie bój się ...to nie boli, to tylko paraliżujący ciało lęk... przezwyciężysz go. Pomyśl o ... właśnie o czym? Pomyśl o szczęściu, na które zasługujesz, pomyśl o tym za czym tęsknisz....o Miłości, pomyśl ... o odrzuć ten lęk ...Zrób krok...

Skomentuj(7)
 
Dziecko 2002-10-16 11:40
 

Wczoraj była koleżanka z takim małym, słodkim bobaskiem. Trzymałam go przytulonego do piersi, był tak cudownie ciepły, bezbronny, a mi waliło serce jak oszalałe.Głaskałam brodą jego delikatną główkę pokrytą meszkiem.Spał oddychając spokojnie, kołysany rytmem unoszącej się piersi, tak całkowicie zależny od mojego ruchu ... bezwolny   i poczułam nagłe rozczulenie, do oczu napłynęły mi łzy, nie wiadomo skąd, to przecież nie moje dziecko....

Skomentuj(10)
 
Wiem 2002-10-15 20:42
 

Patrzę na jego zdjęcie i wiem, że Go kocham .Wiem to napewno.Uświadamia mi to ból, który czuję gdy Go nie ma , zazdrość, gdy jest z kimś innym, tęsknota, która ściska mi serce ... Uświadamiają mi to moje grzeszne myśli, których powinno nie być, uświadamiają senne obrazy, które wstydliwie pryskają przy pierwszym promieniu poranka....

I nie mam już siły by z tym walczyć - Miłość to ból... gdzieś przekroczyłam granicę szczęścia...Boli....

Skomentuj(0)
 
kameleon 2002-10-15 09:40
 

"Jej wzrok nagle odnalazł  w tłumie czyjeś wpatrzone w nią wnikliwie oczy. Spokojna , ładna twarz, jeśli tak można powiedzieć o mężczyźnie, pełne łagodności i ... czegoś ,czego nie potrafiła nazwać -  oczy... Przez chwilę nie mogła oderwać wzroku od tej twarzy, przez chwilę nawet poczuła pragnienie by ją dotknąć , tak po prostu ... pogłaskać. Uśmiechnął się lekko, (zdradziła się ?)  zarumieniła się nie spuszczając wzroku. Wtedy projekcja myśli wzięla w niej górę... Poczuła , że może spedzić z nim całe życie, robić kanapki do pracy, kochać się, jeździć na wakacje ... rodzić mu dzieci (bo kobieta , gdy kocha zawsze ma nieprzemożoną chęć rodzenia Jemu dzieci, to forma najwyższego oddania.... przynależności). I gdy była już w tych myślach pomiędzy orgazmem z nim a obdarowywaniem go kolejnym potomkiem.... podeszła starsza kobieta i ze wzbierającą latami niecierpliwością poprawiła mu poduszkę za plecami, odpychając energicznie wózek....Miała wrażenie, że zadrżały lekko kikuty jego nóg, pragnąc całą siłą woli zatrzymać się w miejscu...."

Aqila (op. z serii Kameleon)

Skomentuj(13)
 
AAAAAAAAAAAAAAA 2002-10-15 08:03
 

Wstałam , zbyt wczesnie, zbyt niepotrzebnie, a tak lubię spać...telefon do niego...To co poczułam , prawie zabiło... wstaje włączam kompa, chwilka niepewności, czy odpali, tak! tym razem jeszcze tak... ulga! logowanie do mojego azylu, hasło..jest ,dodaj notkę...więc to tu? tu mogę teraz zacząć krzyczeć, że boli!?  AAAAAAAAAAAAAAA... krzyczę , żałosne, bo nikt mnie nie słyszy, jakie to żałosne... Krzyczę nie wydobywając z siebie dźwięku... Krzyk, którego nie słychać, ból, którego nie widać, łzy, których wilgoci nikt nie poczuje... i na chuja to wszystko?! ....

Wczoraj zdażyło mi się po raz kolejny stracić na chwilkę słuch... Stres? Boję się ... nagle zalegająca cisza wokół mnie ...świat bez muzyki słów.
...Zazdrość, irracjonalna zazdrość wypala mnie od środka... a starczyłby mały kop opamiętania jeszcze kilka dni temu i kurwa byłoby dobrze! Ale nie , ty Aqilko zawsze musisz wpakować się w jakieś gówno, bo nie byłabyś sobą , gdybyś nie wchodziła po uszy w dołujące układy z góry skazane na niepowodzenie, gdybyś myślała inną niż ta ,częścią ciała, gdybyś do kurwy nędzy miała w sobie tony betonu przygniatające Cię do ziemi i niepozwalające oderwać stóp, by latać.... gdybyś miała, ale nie masz. Masz tylko naiwność dziecka i poczucie , że należy ci się coś więcej od życia, ba, że ktoś nawet mógłby to dać...Boże , co za bzdura! Ale ty to w sobie masz, więc przestań teraz ryczeć i wracaj do łóżka spać ,tak przecież kochasz sen... rób to co kochasz, dla tych , których kochasz....i nie rozmieniaj się na drobne ...

Skomentuj(2)
 
just phone ring:) 2002-10-14 18:22
 

Wreszcie po paru miesiącach pogadałam sobie z moim K. jeśli to pogadaniem można nazwać kilka minut na końcu karty, hihi:) Przez telefon wypada jeszcze korzystniej, no tak ... znowu! Aqila,Stop, to tylko kumpel! Pamiętaj, kumpel! I do tego zajęty...:( Przypomniałam sobie coś, co czułam kiedyś na samym prawie początku, może trochę później...co tak usilnie próbowałam z siebie wyplewić, no i wyplewiłam, czy raczej nie pozwoliłam , by się rozrosło. Ale głosik ma zajebiście przeszywający, hmm....(to w koncu mój blog, mogę tu pieprzyć , co chcę;). wiem, że bedzie czytał, ale niech tam...).Pamietam tą moją dziwną , nie do wytłumaczenia zazdrość, którą czułam , gdy szedł do niej..., albo rozmawiał z kimś na gg, eh....Aqila ,Ty zawsze musisz tak wszystko paplać, co się u Ciebie w duszyczce dzieje...? Zamknij sie już, facet to przeczyta i pomyśli, że trafił na idiotkę!...(a niech myśli, co jeszcze o tym nie wie?:) Więc...prawie się w nim zakochałam, resztkami rozsądku usiłując zachować twarz i nie palnąć tego przy najbliższej okazji...bo przecież on miał Ją, kochał Ją, był w Niej.....I dalej jest. Jedyny facet nieczuły na moje wdzięki... to było intrygujące! Więc pozostać musiał kumplem, dobrym kumplem... Haha, pamiętam jak opisywał mi swoją reakcję na moje zdjęcia:)....Powiedział ..."patrzę na Ciebie jak na Kobietę -Przyjaciela"...i to było w nim boskie, dalej jest ... Pewnie więcej już nie zadzwoni, już przepadłam...:)Ale warto było dla jednego choć telefonu.... dzięki K.

Twoja Aqilka :)

Skomentuj(3)
 
Last Night 2002-10-14 09:28
 

Nie mogę uspokoić myśli , ba, nie mogę w ogóle myśleć ... Było gorąco, siedziałam w ciemnym pokoju z drinkiem w ręku.. Upić zmysły, by tak bezwstydnie nie wyglądały z oczu, zdradzając przeżyte chwile namietności. Upić ...upić czym predzej... Zimne światło elektronicznego zegara rzucało trupi blask na moją twarz, na której kwitł ten głupi, zdradliwy uśmiech....Upite zmysły, by nie krzyczały... upite sumienie, by milczało ... upite tak cudownie usta, by przestały szukać i dłonie, by nie błądziły już po ciele... ale one nie dadzą sie oszukać procentami.... On już śpi....Tańczę na stosie moich spalonych zasad, na stosie spalonej moralności i rozumiem już poetów i rozumiem już wszystkich ludzi, którzy piszą o Niej ... "nie ma przed nią leku ani ocalenia, nie ma smierci , nawet małej agonii ..." Tylko szczęście zabijające serce, tylko szczęście, którego nie sposób wymówić....tylko ciało , które pręży się pod naporem słów i bezwolnieje zbyt szybko.... tylko szaleństwo upite namiętnością, co ogarnia biodra i medal ud ,wyłączając umysł ... Tylko szaleństwo upite namiętnością i pożądaniem... Zrodzone z pijanego szczęścia, z pijanej swą niezwykłością MIŁOŚCI....

Skomentuj(1)
 
Ciepło.. 2002-10-13 22:40
 

Świeczka, mały płomyk tańczący lekko na ścianie...zaraz zgaśnie. Pozostanie tylko  nocna lampka ścieląca się oranżem na ścianach i muzyka sącząca się delikatnie jakby z zaświatów. Przytulność, niesamowita wręcz przytulność wnętrza, upaja , kołysze, daje poczucie bezpieczeństwa....Ciepło kolorów, tak starannie dobranych barw, pieszczących oczy, grzejących ogniem nawet w środku zimy- azyl, czasami pozorny, nadwyrężony przez czyjś podni

fikcja : :

Bez tytułu Komentarze (0)
30. listopada 2002 11:12:00
linkologia.pl spis.pl

Zapach Olejku Tożsamości 2002-09-30 22:29
 

Jestem Kobietą, Dziewczyną, Kochanką, Matką ,Żoną ... dokładnie w takiej kolejności.... i tak mi dobrze w KAŻDEJ z tych ról, no ... może w tej ostatniej ciut mniej:)  Odnalazłam się w każdej z tych tożsamości i tak cudownie godzę je z sobą ... nie, nie godzę... każda żyje osobnym życiem, wchodzę w nie gładko jak w kolejną wannę pełną przyjemnie pachnącej, ciepłej wody .... każda ma inny zapach ... gdy nie zdążę wyschnąć, zapachy Olejków Tożsamości mieszają się na chwilę ze sobą, ale  tylko pozornie się łączą ... nastepny zdominowuje poprzedni ... a ten łagodnie wycofuje się ustepując miejsca kolejnej "porze w moim roku życia"- płynne ,łagodne przejścia, żadnej rywalizacji.... harmonia i zgoda ...Żadnych wyrzutów sumienia ... walki myśli ze sobą ... nic , tylko czerpane zachłonnie garściami Szczęście .... Otwarte szeroko ramiona ... Serce wielkości nieba ... Wdychane pełną piersią powietrze ...

Skomentuj(2)
 
Nike Miłości 2002-09-30 11:08
 

Włączył się mózg i przypomina boleśnie , że jeszcze go mam, choć ostatnio myślę sercem ...kazałam mu się zamknąć, niech teraz nie przeszkadza, bo amputuję sobie głowę ... po co mi ona .... Wycofał się przerażony ewentualną perspektywą ... Tak, dobrze ... teraz powól mi wzlecieć na skrzydłach Miłości ...

Moja Nike

Chcę być jak Nike, Nike zwycięstwa, Nike zwycięskiej Miłości

Chcę być jak Nike bez ramion lecąca na skrzydłach kochanej wolności

a skrzydła łopocą, drżą , szarpane porywem wiatru zimnego

i one płaczą na wietrze jak ja, i jak ja pragną czegoś. Chcę być jak Nike ,Nike zwyciestwa

Nike dalekiej Miłości.... Nieosiagalnej , nieogarnietej

Nike nieznanej Radości...

O piękna Nike! o daj mi skrzydła! jak Ty bez ramion chcę lecieć w obłoki...

Pomóż odnaleźć to czego pragnę... Bym potem spadła jak Ikar

na spalonych z Miłości skrzydłach...

(Aqila 1988)

Skomentuj(4)
 
"Cała Moja Miłość" 2002-09-29 23:05
 

Cała moja miłość

Moje dłonie ubrane w Twoje pocałunki
Moje usta otulone ciepłem Twoich ust
Ja cała zastygła w geście oczekiwania
Spragniona...
Dotykasz nieśmiało lekkim jak atłas muśnięciem
Zamieram...
Oddycham niespokojnie jakbym chciała
Wchłonąć w płuca Wszechświat
Krzyczę...
W tym jednym krzyku jest wszystko
Ziemia i niebo a na nim cała nasza miłość
Proszę...
Nie pytaj, co będzie z nami jutro
Dla mnie jutro może być już teraz

(A.Wróblewska)

Skomentuj(2)
 
Ptak 2002-09-29 12:34
 

"czwarta nad ranem ...może sen przyjdzie , może mnie odwiedzisz..."

Słońce tnie jak nożem przestrzenie między drzewami spowite mgłą . Mokre łzami liście, ocierają chłód nocy z pożółkłej już skóry ... Wystawiam twarz na słońce ... a ono grzeje jak Twoje dłonie, co siłą wyobraźni, przesuwają się po ciele ...i czuję dreszcz, jak otrzepujący się z nocnej wilgoci ptak ... rozkładam skrzydła .. unosisz je dłońmi wysoko , splatasz ze swoimi....ciepły oddech na karku ... wygięte poddańczo ciało ... jestem Twoja , rób , co chcesz... czekam...

Skomentuj(3)
 
All for Everyone...! 2002-09-29 00:37
 

<"...Jedyne co mam... to złudzenia, że mogę mieć własne pragnienia ..."

... nie to nie złudzenia... mogę je mieć... nikt mi tego nie zabroni ...mam pragnienia... mnóstwo pragnień... i są tylko moje...i tak dobrze mi z tym... ktoś coś chce...? Proszę prosić-  ..śmiało!.... dzisiaj all for everyone... latam!... mam moc w sobie... siłę ... energię ... drinki dla wszystkich ! Pijemy za lepszy czas... ! stawiam!:)) >

Opadła na kanapę... tępo wlepiony wzrok ludzi osadził się na jej twarzy .... to nie te klimaty ... nikt nie rozumie ... to nic.. dzisiaj nikt nie rozumie Miłości... wyszła z mody ... i szalonych  też nikt nie zrozumie ... Szalonych z Miłości.... Tańcząca Wariatka...

Skomentuj(0)
 
Miłość 2002-09-28 23:41
 

Boże...jak może smakować uczucie Miłości.... myślałam, że nie zdołam go odwzajemnić, ale to było silniejsze ode mnie.... chwila , moment.... poddałam się, niech trwa...czerpię je garściami.... dlaczego mam się ograniczać? Hamulce poszły spać... razem z nimi moja trzeźwość ... utulona gdzieś na dnie... carpe diem...! Dzisiaj jest mój czas na szczęście...i nie ważne są przyszłe dni... ani przeszłe ... tylko chwila... jej niepowtarzalność... kocham to.....   

Skomentuj(2)
 
bezsilność 2002-09-28 18:38
 

myśle cały czas.... jest mi tak cudownie, bosko.... nawet on nie był w stanie tak do konca mnie zdołować.... choć wkurzył się, że po treningu położyłam nogi na stolik i potrąciłam szklankę, że  nawet nie zauważyłam poskładanych zabawek  i nie podziekowałam za to... bo on przecież ciężko pracuje i to nie jego działka .... jutro idzie na spotkanie z kumplem do pubu, cieszę się jak dziecko, będę mogła przynajmniej spokojnie pogadać ,mam nadzieję ,że  jutro mnie nie odłączą od netu;)...jak dziś:((((

tęsknię .... nie działa net, gg.... czuję się trochę samotnie.... bezsilnie, jak czasami w moich snach , kiedy usiłuję wykręcić numer w telefonie i mylę się , albo nie ma sygnału .... to zawsze najbardziej koszmarne sny ... tak jak teraz ten martwy net..... i bezsilność ... i uczucie gdzieś tam tkwiące na końcu kabla... i ktos kto pewnie czeka...

Skomentuj(2)
 
To nie był sen... 2002-09-27 14:44
 

To nie był sen ... albo się jeszcze nie obudziłam ... i nie chcę się budzić, wczoraj ... Boże! ja nawet nie potrafię napisać ,co czułam, ...chaos w głowie.... lęk ... szczęście .... niepokój .... radość ... drżenie ze wzruszenia ... i ciepło jak trawiącą ciało goraczkę.  Tyle tak dawno nie słyszanych słów ... zapomnianych... obudziło we mnie protest ... i cała ta irracjonalność sytuacji wydobyła  lęk przed zranieniem, odezwał się instynkt samozachowawczy ... poczułam ciągnące mnie w tył hamulce.... ukryłam twarz w dłoniach ..i ."zapomniałam przeklętych nazw rzeczy i kwiatów i chciałam krzyczeć, krzyczeć, że kocham i że nie mam serca na tę miłość, tylko niepokój wielkości nieba, ściśnięty jak ziemia w garści... "

Potem Radość, tak radość wypełniła mnie, jak już ochłonęłam...leżałam nie mogąc zasnąć i czułam jak moje ciało cudownie świeci złocistym kolorem ... byłam wypełniona radością i szczęściem po ostatnią komórkę mojego ciała ... a one tańczyły, wirując radośnie i świecąc tworzyły wokół mnie aurę błogości ...

Aż  tyle ....dzięki jednemu... "Kocham Cię...Aqila"
"Oswój mnie...  proszę ,lecz pamiętaj , że jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswoimy..." ("Mały Książę")

Skomentuj(2)
 
seks na pięterku?;) 2002-09-27 10:07
 

wczoraj ... dawno nie miałam tak miłego i jednocześnie wzruszającego dnia .... rano jak nigdy aż w takiej ilości! trzy wspaniałe pobudki na gg... i każde w innej formie... rózne od poprzedniego....  poczułam się rozpieszczona... noszona na rękach.... ważna dla kogoś... słoneczko świeciło w mojej głowie przez cały dzień !!!  ... problemy były mniejsze,ba, w ogóle ich nie było ...!

Robiłam to, co lubię .... wdepnęłam do IKEI , snułam plany przemeblowania mieszkanka i wpadłam na genialny pomysł zakupu łóżka piętrowego! i.....pod spodem mały kącik na kompa ... teraz kombinuję , jak ustawić to łóżko ,by mi nikt nie zagladał w ekran:) eh... w końcu mam swoje tajemnice:) no i jak uprawiać seks w pewnych pozycjach tuż pod sklepieniem sufitu ;))))... miejsca jest tylko na wczołganie się .. a potem? On oczywiście się krzywił, jak proponowałam tyle ciekawych miejsc w mieszkaniu jako alternatywę łóżka, no ale to facet i jak każdy pewnie osobnik płci męskiej ,lubi zasnąć zaraz po;))) ... więc wdrapywanie się na piętrowe łóżko po szaleństwach np. na dywaniku, było by ponad jego siły:) hahahaha:)) Ale pomysł zakwitł w mojej głowie i ..... w myślach mam już wszystko poukładane! łącznie z pozycjami na piętrowym łóżeczku...... no przecież trzeba patrzeć na wszystkie aspekty zmian ;)....

Pieprzę głupoty o jakiś mebelkach.... Miałam pisać o czymś innym, ale chyba nie jestem gotowa ... a może to był tylko sen ... nie, chyba nie ...źle dzisiaj spałam, zbyt źle na tak piękne sny .... jeszcze mam ten niepokój w sobie i wzruszenie... wrócę tu....

 

 

Skomentuj(7)
 
behind the wall 2002-09-25 23:53
 

200 notka-refleksja? nie...nie mam nastroju do refleksji na temat ilości wyprodukowanych wpisów.

Otwarta butelka czerwonego wina, wysmukły kieliszek, .... kochana muzyka sączy się do bębenków....... piję za............... "....lepszy czas, za każdy dzień, który w życiu trwa, za każde wspomnienie, co żyje w nas ... niech żyje jeszcze przez chwilę..."                         Dawno nie czułam się tak wspaniale, spokojnie, a jednocześnie samotnie ... wino otumania zmysły, ogranicza analizę, tak jest dobrze ... myśli swobodnie przelatują przez mózg, żadnego zastanowienia, tylko lekki uśmiech na twarzy... jakieś pragnienia..? owszem moja Złota Rybko, skąd się wzięłaś ?...nieważne... spełnisz moje życzenia? Tylko dzisiaj ,wyjątkowo, proszę... .......... chcę się do kogoś przytulić...  palcem z kroplą wina rozchylić mu wargi... ciepłem oddechu owionąć powieki... wśliznąć się pod jego niecierpliwe dłonie ... co Rybko ? za dużo życzeń? spełnij choć jedno... proszę... nie uciekaj!.........odpłynęła, no cóż, są życzenia, które nawet przerastają Złote Rybki...

 

 

 

 

Skomentuj(7)
 
ChAoS...(BoHoMaZoS) 2002-09-24 10:29
 

Wieczór .... "idziesz spać?" "no zaraz....tylko wyłącze kaaze". Podszedł do komody zgasić lampkę...:"ja nie mogę! co to jest?!?! "CHAOS"?!!" padł na fotel, trzymając się za brzuch..."haha! "CHAOS"......BOHOMAZOS, dobre! Chaos -bohomazos!!!...Tarzał się w spazmach śmiechu. Zatkało mnie, zamiast zwyczajowego "no, fajne" przynajmniej jakiś komentarz.... "mam to zdjąć?".... "haha, nie...zostaw...chaos...hihi:)".....dostał z wrażenia głupawki:)  no cóż, ludzie różnie odbierają "sztukę".... w sumie ważna jest reakcja ,jakakolwiek ... nawet taka. Najgorsza - obojętność ...

Dziwny zbieg okoliczności ... tego samego dnia dwie tak zgoła inne interpretacje, dwa odmienne odczucia ... ale też dwie tak różne osoby ... dwa światy ... z jedną tylko cechą wspólną  jaką jest płeć...

"...Tak się wgłębiam w Twój obraz.... i co widzę?
Najpierw zobaczyłem ludzi. Dwie walczące osoby (poważnie - mógłbym nawet pokazać Ci gdzie). Jedna z osób jest nawet wyraźna, druga jest jakby cieniem. Wokół płomienie. Widzę jeszcze dwie osoby. Jakby kobieta w sukience tańcząca z kimś. Ten ktoś znowu jest jakby cieniem, ale dążącym do spotkania z upragnioną. Potem przyszło wrażenie upłuwu czasu. Może przez skojarzenie z płynącą rzeką.
I cały czas widzę te płomienie. Tak ja to odbieram. Chociaż twarz kobiety także mógłbym Ci pokazać, gdzie ją widzę.
Piękne - naprawdę..."  Autora bez zgody nie zamieszczę - w koncu recenzja też posiada prawa autorskie:)))

 

Skomentuj(6)
 
23 września 2002-09-23 08:21
 

"To była miłość o początkach ciemnych i czułych ... przyszła jak gołąb i gołąb nie miał oczu ...."

Witaj piękny poranku pięknego Dnia , nie lubię rano wstawać , ale dzisiaj musiałam zerwać sie skoro swit:( 

 Jesteś piękny, zawsze 23 września byłeś piękny.... sporadycznie do pewnego czasu.... potem zacząłeś być zwyczajnym dniem.... dzisiaj jesteś zapomnianym dniem i w zasadzie budzisz bardzo skrajne emocje ... ktoś o Tobie dziś pewnie wspomni , jak o eksponacie w muzeum przykrytym kurzem, relikcie przeszłości.... masz jakąś wagę, ale czasy nie sprzyjają pamięci o zabytkach.... Ja zawsze będę o Tobie pamiętać , poświęcam Ci nawet notkę, może napiszę dla Ciebie wiersz,  może coś namaluję , przy blasku świec wypijemy wieczorem białe wino, powspominamy razem przy naszej muzyce ... błędy wspólnej historii. A potem pijani ja i TY, mój Dniu bedziemy się przekomarzać , czy byłeś mi kiedykolwiek potrzebny, czy mogłoby Cię nie być...? Zatańczymy razem na stosie spalonych idei...   na weselach wspomnień urządzimy stypę ... zasypiemy podłogę stosami zdjęć ... starych listów ... i będziemy naśmiewać się z mojej jakże pięknej wtedy naiwności ...

Potem usnę w ramionach mijającej ostatniej Twojej godziny i będę śnić o Dniach, z inną niż Twoja, datą ...

Witaj Piekny Dniu....

Skomentuj(6)
 
trwonienie kasy:) 2002-09-22 18:06
 

w końcu się rozgrzałam ;) rozmowa o sesji zdjęciowej rozgrzewa wyobraźnię i ciało oczywiście, może nawet lepiej niż rum z herbatką, choć to też krąży mi po żyłach:) I jeszcze jakaś rozgrzewająca muzyka może Massive Atack...:)... Sister of Mercy..., może coś spokojniejszego? ... tyle tego jest i zawsze mam problem z wyborem, a nastepne już się ściągają;)

ha, właśnie zostałam oskarżona o trwonienie kasy, chciałam iśc na koncert Wilków...

"pójdziesz ze mną na WILKI?"

" co? nie...a kasą to srasz?... i co ci pozostanie po takim koncercie?

"jak to co, wrażenia! a tobie po stosie zbędnych płyt co zostaje, nic , bo nawet ich nie słuchasz....a kasa mniejsza niż tuning do twojej komórki! i co z tego będziesz miał? parę zajebistych w/g ciebie dzwonków i inne zbędne wodotryski!"

"wrażenia, phi... po polskim zespole mogą być tylko negatywne!"

"dobra, nie idę, daj już spokój... zawsze przebijesz moje argumenty.."    Puściłam  na złość kawałek , którego nie lubi, niech ma przynajmniej on "nieprzyjemne wrażenia po polskich zespołach:))

Skomentuj(2)
 
analiza larw bez ładu 2002-09-21 23:50
 

.... właśnie rozbiłam antyramę z obrazem.... wczoraj szlankę .... kilka dni temu pamiątkową ponad 30 letnią karafkę oprawioną w skórę .... skaleczyłam sobie dłoń....

Na dicovery dobiega mnie analiza larw żerujących na zwłokach, po których wielkości można ustalić czas zgonu .... wczoraj ktoś nie wybudził się z wypadku-rodzina oddała ciało na organy ... "...to kryminoegenne środowisko-pedały..!"- usłyszałam jego komentarz...  jakie to, kurwa ma znaczenie w tym kontekście? tego już nie wyjaśnił ... chyba zacznę czytać romanse, czego nigdy nie lubiłam.... chyba chcę być głucha ... chyba nie potrafię zrozumieć ... coś normalnego w tym świecie ... czy jest? normalna rozmowa .... kiedyś... może ... ten mail-tak niewiele a stworzył wrażenie "normalności" ... karmienie się fikcją ... do cholery ,to moje życie ... światło kładzie się cieniem na meblach, obrazach .... zalanych oranżem ...ciepło, przytulnie .... bezpiecznie? Tęsknić.... do czegoś.... po co?Tęsknota oznacza pragnienie ucieczki ... już nie chcę ...

stek wynurzeń bez ładu sobotniej nocy...

Skomentuj(2)
 
no messages.. 2002-09-21 10:14
 

no messages....

nie mam o czym pisać....

zakończyłam pewien rozdział

no pain....

wyrozumiałość ....

jestem poza nawiasem

no ilusions ....

wiara w WielkieSłowa....?

nie jestem jedyna....

nothing.... the empty world around me....

 

 

Skomentuj(1)
 
jak prawdziwa kobietka:) 2002-09-20 15:03
 

No i jestem... odbiłam sobie to załatwianie spraw z listy i jak każda prawdziwa kobieta zrobiłam parę zakupów, tak dla przyjemności i umówiłam się na jutro do fryzjera, a co ? :). Dzisiaj zrobię coś jeszcze dla siebie-idę na trening! Pewnie przypłacę to jutro zakwasami, hihi, ale chcę tego - od wczoraj postanowiłam robić to, co chcę , więc chcę iść na trening, chcę nową fryzurkę, chcę ....

Chcę odrobinę wody , światła i powietrza bym mogła żyć.... dotyku, bym rozkwitła pod Twoją dłonią, spojrzenia ...ciepła..

Kiedyś obudzisz się, obok pusta poduszka.... doleci cię zapach znajomych perfum.... brzdęk klucza w zamku....  trzask drwi samochodu. Nie wychodź, nie zatrzymuj mnie już za późno.....Wtedy zrozumiesz , co straciłeś....

(oprócz samochodu:))

Skomentuj(3)
 
karteczka na początek dnia 2002-09-20 10:41
 

on poszedł do pracy....łazienka jak po wojnie wietnamskiej...kuchnia jak wyżej...na stole kartka ze spisem rzeczy ,które mam załatwić: zapłać, przelej... nakarm psa, wyprowadź....zadzwoń....wyslij....kup.. etc. Zapomniał :ugotuj, posprzataj, idź do dentysty... pobaw sie z dzieckiem i miej czas jeszcze na to by się umyć i jakoś wyglądać:) I nic więcej... żadnego na koniec "miłego dnia", czy "całuję..." bo po co ...On i tak nie całuje... Ja też zostawiałam takie kartki swojej pracownicy, fakt, że były dłuższe:) i bardziej wymagajace, ale byłam szefem więc to mój obowiązek i prawo, ale na końcu ZAWSZE było "mam nadzieje ,że będziesz miała miły dzień i jak zwykle dasz sobie radę".... lub "tylko uprzejmych klientów...":) czy inne tym podobne teksty. By było miło i by... zresztą nieważne. Cel uświęca środki:)

Tak więc teraz .... muszę odfajkować po kolei wszystkie wpisy na jego kartce i życzyc sobie samej "miłego dnia"...ewntualnie włączę komórkę , tam jest zawsze na powitanie "witaj kochanie..."...tylko to trochę takie wymuszone, cóż czasami trzeba karmić się fikcją....

Skomentuj(7)
 
robię dziś ,co chcę;) 2002-09-18 15:57
 

Pierwszy łyk,... ummm, przyjemne ciepło rozlało się po wnętrzu ciała... jak przyjemnie, coraz przyjemniej... hmm,uczucie na granicy podniecenia...
Eskspetymentalna mikstura w wielkim glinianym kubku - zaparzona mocna herbata z torebką mięty, setka rumu rodem z Puerto Rico (prezent wakacyjny), trochę białej słodyczy do smaku i ...jest to ,co wywołuje we mnie tak ekscytujące uczucie, rozgrzewa myśli, budzi wspomnienia pełne słońca...

Drugi łyk... mieszanka odmienności...chłodząca podniebienie mięta , grzejący rum.... współgrają we mnie jak kochankowie. Ona ,prowokująco zimna piekność Północy, On palący połudnoiwą namiętnością..., herbata, neutralną pościelą w tle... cukier-katalizator-pozbawia ich wstydu, dopasowuje reakcje,.... łączy dwa odmienne tempetamenty...dwa światy...

Trzeci łyk... piekące lekko kropelki naprzemian chłodzą i grzeją język....usta już gorące, swobodne, lekko uśmiechnięte... błyszczące oczy.... cudowne rozluźnienie...jak bosko...:) Spod na wpółprzymkniętych powiek wracam do wspomnień, które we mnie płoną... Przesuwam wstecz film...i czuję już palące skórę słońce, smak słonej wody...delikatnie rozcierany dłonią olejek...kulistym, powolnym ruchem od stóp, przez uda, pośladki....plecy, aż do rozrzuconych bezbronnie ramion....

Kolejny łyk letniego już trunku....jest mi gorąco....włączam muzykę.... zrzucam nadmiar krępującego ruchy ubrania....tańczę....powolne delikatne ruchy, by nie zburzyć trwającej rozkoszy....tańczę, a we mnie kochają się mięta i rum....

Skomentuj(4)
 
wczoraj:) 2002-09-18 11:27
 

Wczoraj wybrałam się do koleżanki na korki ze staty! Normalnie jedzie sie do niej 30 minut, mi zajęło to ponad godzinę (powrót jak wyżej), zabłądziłam i zwiedziłam przymusowo  całą , nienajpiękniejszą zresztą okolicę-wróciłam coś koło północy... M. nieco zaskoczona moim wyglądem, stwierdziła, że "wychudłam", zamiast docenić to, co sobą przedstawiałam;)), ale ona taka już jest, zawsze prosto z mostu i bez ogródek:).Kiedyś palnęła , że mam tapetę na twarzy, a za chwilę prosiła o radę jak zrobić tak subtelny makijaż:))) No, cóż powiedziałam, że trzeba mieć do tego wrodzony talent:) haha:)

Teraz siedzę w domku i mam mnóstwo wolnego czasu. Poszperam po necie, poszukam ofert pracy, pagagadulę z kimś pewnie, będę tworzyć swoją stronkę, (odkryłam w sobie nową pasję!), i bedę robić dzisiaj tylko to na co mam ochotę;)Postanowione!:) Pewnie jakieś bzdurne pomysły wpadną mi do głowy...zajrzę tu jeszcze dziś mój blogusiu:)))

 

Skomentuj(4)
 
opijam sie;) 2002-09-18 00:23
 

szumi mi w glowie Redd`s:) od czasu diety nie piłam, teraz opijam jego rozpoczęcie pracy:),a co raz można:) cieszę się  ,bo nie będzie go rano w domu, pełny luzik! no i kasy więcej:) ... kończę ,bo znowu ciągnie mnie do łózka;))),że też mu jeszcze mało:), chyba powinnam ubierać mniej prowokujące stroje po domu....eh:)a zresztą....:))

Skomentuj(1)
 
pewien incydent 2002-09-15 18:21
 

Deszcz obudził wspomnienia, myślałam , że umarły już gdzieś we mnie, a tu niemiła niespodzianka, żyja...! 

 J. pewien incydent w moim życiu, spłynął mi na głowę dzisiaj wraz z tym wszechobecnym deszczem: Pamiętam jego mokre włosy, niedbale zarzucony płaszcz, coś tam zawiązane przy szyji, wytarte dzinsy, gruby wełniany swetr, który mu kupiłam, i ten wzrok zwalający z nóg. To było coś niesamowitego , tylko na mnie spojrzał.... a już byłam mokra.... Wyraźnie widziałam jego oczy, przypomniały mi się usta z lekko wydętą dolną wargą.... tak cudownie miękkie, gdy całował obejmował całe moje usta  i wciskał się języczkiem pozostawiając mnie bez tchu .... ach:) Przypomniałam sobie wieczory , gdy wtulona w jego ramiona słuchałam godzinami muzyki, leżeliśmy z zamkniętymi oczyma wtuleni w siebie i nic nie miało znaczenia, nie liczył się upływający czas, bo mieliśmy go tylko dla siebie .... Przypomniałam sobie noce ... i poranki, gdy budził mnie pocałunkiem.... wspólne wypady ze znajomymi na piwo do naszej ukochanej knajpki, nocne imprezy....wspomnienia wywołały radość;). Cieszę się ,że je mam ... nie bolą już , tylko sprawiają , że się zamyślam patrząc za okno z tajemniczym uśmiechem na twarzy.. ;))

Skomentuj(2)
 
co w sobie kochasz..? 2002-09-14 23:16
 

.......Usiądź kiedyś i tak spokojnie zajrzyj w siebie .... co tam jest? krzyk? rezygnacja? szczęście? rozterka? A może jest coś innego? Pomyśl , co tak naprawdę masz cennego, co w sobie kochasz......co mógłbyś komuś podarować, bo masz tego w nadmiarze.... Pomyśl, co inni w Tobie widzą, dlaczego jesteś niepowtarzalny i tak ważny dla nich? Co w Tobie jest takiego, bo każdy coś ma.... Potem wyciągnij to , co odkryłeś na światło dzienne, opakuj jak najcenniejszy prezent, najpiękniej jak umiesz i podaruj komuś .... Ktoś czeka.

Skomentuj(4)
 
poczuj się MOIM światem 2002-09-14 19:30
 

.... pusta biała karta przede mną, szukam koncepcji, natchnienia ... w głowie tłuką się obrazy, mieszają kolory, patrzę na twarz odbitą w szybie monitora ... wzięłam farbę na palec, pociągnęłam po policzkach, nosie, wokół ust,  wjechałam na czoło, kreśląc zygzaki,........ teraz twarz w monitorze parsknęła śmiechem "hihi", "co, chcesz jeszcze? , to masz!"- obrysowałam kontury oczu, otuliłam karminowym kolorem usta ....  " - śmiało, rozbierz się , namaluję ci na ciele obraz, poczujesz delikatnie ślizgające się z farby moje palce, doświadczysz tego ,co czuje płótno pod dotykiem pędzla.... -czystą rozkosz ....- będziesz kolorem.... obrazem.... natchnieniem ... będziesz w epicentrum uwagi mojego wzroku i umysłu ..... będziesz dziełem mych rąk i twoich kształtów.... stań swobodnie....  zamknij oczy ...  poczuj pieszczotę dłoni .... poczuj się kimś najważniejszym na świecie ... poczuj się MOIM światem przez ten czas ...."

Skomentuj(2)
 
"TO JEST MIŁOŚĆ..." 2002-09-14 16:25
 

Sięgnęłam jeszcze raz do wiersza, przy czytaniu którego każdorazowo płakałam. Budzi teraz zupełnie inne uczucia, wzrusza, ale jakbym inaczej go rozumiała...może pełniej ... 

TO JEST MIŁOŚĆ...

"               To jest miłość , która miała swój początek , na poczatku był niewielki strach i czułość, co nie chciała się urodzić ,zawiązać w owoc. Miłość, która wyszła z morza twoich oczu , majaca twój głos - jak anioł - i sztandar. Miłość pachnąca powietrzem, wilgotnym ciałem, miłość , na ktorą nie ma leku ani ocalenia,  życia ni smierci, nawet małej agonii...

                To jest miłość idąca w ogrodach i światłach. W śniegu na szczycie góry w miesiącu lutym, w niespokojnych pragnieniach, które się wdycha pod sklepieniem zmierzchu. We wszystkim, co nie wiadome. Nigdy nie wiadomo dlaczego przyjdzie miłość- a potem dłonie- straszliwe dłonie strzeliste jak myśl- splatają się i łagodny pot (znowu ten strach!) błyszczy jak zatopione perły, błyszczy wciąż, nawet wtedy, gdy pocałunek, tysiące ich, miliony są właściwie ogniem, prawie klęską, triumfem, prawie wszystkim, co przypomina miłość- jest miłością.

                To jest historia miłości o początkach ciemnych i czułych. Przyszła  jak gołąb i gołąb nie miał oczu. I widzieliśmy siebie wzdłuż rzek i w poprzek krajów. Odległości były jak oceany i znikome jak uśmiech bez światła. A mimo to wyciągała do mnie ręce, a ja dotykałem jej skóry łaski pełnej i nurzałem się w jej oczach, skąd szedł płomień, umierałem przy niej i oddychałem jak rozrąbane drzewo, i zapomniałem , że mam imię, zapomniałaem przeklętych nazw rzeczy i kwiatów i chciałem krzyczeć, krzyczeć, że kocham i że nie mam serca na tę miłość, tylko niepokój wielkości nieba, ściśnięty jak ziemia w garści... I widziałem, że  wszystko było w jej oczach (znów to morze!), to zło, ta niebezpieczna dobroć, zbrodnia, duch głęboki, który  wie o wszystkim i już odgadł, że miłość sięga mi do ramion, aż do duszy, aż do spragnionych warg. Już wiedzą jej oczy i cudowny medal jej ud. Wiedzą to fotografie i ulice, wiedzą słowa, ulice i fotografie, wiedzą , że ona i ja  to wiemy, że bedziemy musieli umierać przez całe życie, aby nie pękło nam serce, aby nie płakać z miłości...."

Skomentuj(2)
 
pora na rumik :)) 2002-09-13 15:11
 

 Wpadło mi to w ręce ... wspomnienie lata..? Chyba tak. Zrobiło się tak zimno... brrr... Będę tęsknić za latem, nawet za upałami, które już mi wychodziły bokiem:) W nocy, nawykła do spania nago, wstawałam czym prędzej i po omacku szukałam jakiejś ciepłej bluzy ...i zanim się rozgrzałam , było już szaro :) Chyba będę się musiała przeprosić z butelką rumu, która odstawiona latem jako nader nieodpowiedni na tę porę roku trunek , stoi zakurzona w szafce ... Przyszła na nią pora:)   

Skomentuj(4)
 
traumatycznie.... 2002-09-13 10:13
 

No i tak , jak tu w coś wierzyć? Nie ma nic trwałego na tym świecie .... zresztą co ja sobie wyobrażałam, że jestem jedyna, niepowtarzalna? Nic we mnie takiego nie ma , żeby można było tęsknić, tylko głupota i naiwność. Jeszcze raz : "mniej zaangażowania.... mniej zaangażowania, bo dostajesz potem po łapach...". Kurwa , jak to boli ... Zazdrość, tak, pewnie tak..... nie lubie tego uczucia, jest troche irracjonalne w tym przypadku.... ,ale kurwa jest i co mam z tym zrobić? Dlaczego ja zawsze muszę wszystko tak traumatycznie przeżywać....? Koniec... ide po kawe i wezmę prysznic...

Skomentuj(11)
 
psychoanaliza 2002-09-12 14:29
 

Miałam mówić o emocjach..... tylko co ja mam jej powiedzieć. Może o obiektach....- powtarzam sobie cały czas :"przestań tworzyć obiekty, przestań....tworzyć obiekty .... uczuć...." Ale ja nie potrafię, widzę je wokół, napewno mniej intensywnie niż kiedyś , ale jednak. Samokontrola, jak ja nie lubię tego.... Mam się kontrolować? Opisywać ? Kładę sie na kozetce u psychoanalityka. "Dobrze, więc jest mi smutno, raczej trochę samotnie, mam poczucie opuszczenia, dlaczego? No nie pytać, tak dobrze nie jest , tego nie wiem.... I jeszcze coś .... brak, odczuwam brak ....utratę... jakby mi coś amputowano... stoję w miejscu, wszystko stoi ze mną i nie płynie czas..." Spojrzała badawczo na mnie.:"zmierzę ci ciśnienie... no w normie, otwórz usta....o tak, wysuń język, w porządku". Coś jeszcze? ...".... Spokój, jest we mnie ,ale go nie lubię, jest taki zbyt spokojny, przytłumia mnie i moje myśli .... za dużo go we mnie i tak mi z nim źle!". "....oddychaj głęboko, zakaszlaj ... teraz wstrzymaj oddech, dziękuję, możesz się ubrać".   ".... no i ten spokój siadł mi na ramionach, wiem , że powinno go nie być, powinnam się przejmować, choćby tym , za co jutro kupię żarcie, ale nic... nic mnie nie martwi i nie rozumiem zmartwień innych ludzi.... lecz jestem pełna wyrozumiałości dla świata ...czy jestem szczęśliwa, no nie wiem, chyba nie do końca, .....no, co jest?" . Sięgnęła po receptę." ten lek 2x1 , rano i wieczorem, po posiłku. Syrop 1 łyżeczka na noc....duszności powinny przejść" - "co ?duszności ? Tak, duszę się , czuję ucisk na szyji... i nic wiecej mi nie jest. Muszę stąd wyjść...Dziekuję".

Skomentuj(6)
 
error 2002-09-12 12:10
 

....błędem jest nazywać wielkie uczucia po imieniu.... nie wszystko musi mieć nazwę wypowiedzianą głośno.... nie nadaje się imion, rzeczom , które nie istnieją....kolejne błędy w moim życiu, chyba lepiej wyciągnąć kabel....

Skomentuj(1)
 
Przychodzisz nocą... 2002-09-12 00:15
 

"...Przychodzisz nocą, pukasz cicho do drzwi, masz na sobie płaszcz, mokre z deszczu włosy ... Wtulasz się we mnie podając niecierpliwie usta . Zsuwam powoli płaszcz z twoich drżących ramion, otulam cię nagą , ogrzewam ciepłem śpiącego łóżka ....nie odchodź już , ta noc  jest nasza....pozwól mi zatopić się w Twym łonie, poddaj się bezwstydnie pieszczotom  mych dłoni... nie bój się...zamknij oczy .... otwórz się na dotyk....."

Skomentuj(1)
 
wkurzam się 2002-09-11 18:41
 

Ból mi zaraz rozłupie czaszkę! Łykam kolejne prochy, popijam kolejna kawą  i nic ....

Pewne rzeczy przestały mieć dla mnie znaczenie, skupiłam sie na doczesności, bo zaglada mi w kieszeń, a tam ostatnie 20 zł.... zasiłek dopiero ok.19 września ... więc wkurzyło mnie nawet to , że muszę wydać kasę na podpaski, bo akurat trafiła mi się comiesięczna przypadłość:(( ..... jestem zdania , że to zostało nam po przodkach , na cholerę takie wątpliwe uszczęśliwianie kobiet? :) Wiecej z tym problemów niż jakiegokolwiek rozsądnego wyjaśnienia, nawet z punktu widzenia medycyny. I totalna abstynencja  w seksie :( Wkurzyło mnie dzisiaj wiele rzeczy , chociażby moja waga, ktora zamiast spadać, wzrosła o dziwo o 2kg, przecież już nic nie jadam i zrobiłam wczoraj 320 brzuszków, a ona ni h.... nie drgnęła! Wkurza mnie ciągły ból i zawroty głowy, może przeginam z tym niejedzeniem ? wkurza mnie... eh, i po co to pisać idę odpocząć.

Skomentuj(2)
 
STRACH 2002-09-11 16:24
 

No tak wszyscy piszą dziasiaj o tragedii sprzed roku ... straszne, zagadzam się , ale jest na świecie tyle śmierci na codzień ,dlaczego tej się tak nie celebruje, nie uświęca?  bo jest pojedyńcza, bo jest wynikiem wojny, czy choroby, i nie jest zbiorowa, aż tak zbiorowa??? Nonsens... Śmierć jest tuż obok nas, w rozbitym samochodzie, w szpitalu, za ścianą .... Towarzyszy jej STRACH, tamtym ludziom zanim zginęli też towarzyszył i towarzyszy wszystkim w obliczu nagłej śmierci...Czytałam dużo reportaży  wojnach, o tej w Albanii , Czeczeni , Jugosławi...  Jugoslowiańską nawet widziałam przez te 10 lat około kilkunastu razy, bo tyle zdarzyło mi się tam bywać. I tam był ten STRACH wszechobecny, wyzierał ludziom z oczu, towarzyszył dzień i noc... czasami ukrywał się gdzieś na dnie , ale żył, ciągle żył.... ja też przeżyłam ten strach o własne życie... Jechałam samochodem a gór ,by dostać się nad Adriatyk, droga wypadała akurat przy granicy bośniackiej i by wrócić do zacisznego domku przy morzu, musiałam przejechać przez tereny przesuwającego się frontu skupionego w dolinie. Jedyna droga obwarowana była co 5km posterunkami , gdzie zatrzymywana przez żołnierzy czekałam na informacje ,czy dasze 5km jest przejezdne....W jednej wiosce zatrzymałam sie na piwo w przydrożnej knajpce, z przodu wyglądała normalnie , parę parasoli i stoliki, wnęka w murze, bar, potem zauważyłam , że dom nie ma tyłu, została tylko jedna frontowa ściana, obsługująca kelnerka powiedziała, że własnie wczoraj go trafili....została tylko knajpka ....Ona też miała takie oczy.... Front , tam były to raczej skupione grupy partyzanckie, słychać było z gór strzały i wybuchy, lecz dym z palonych we wsiach domków unosił się po rozległej dolinie w bezpiecznej odległości, miałam nadzieję ,że kule też :) I tam własnie przejeżdżając pomiedzy jednym a drugim posterunkiem czułam ten STRACH , myśląc w takich sytuacjach trochę irracjonalnie, ściskałam na kolanach potężny arbuz kupiony na straganie, wgniatając go sobie prawie w żołądek, jakbym miała nadzieję , że mnie obroni, gdyby ktoś strzelał w auto.. głupie myślenie.... STRACH minął ... nic się nie stało, zjechałam z gór do pięknej nadmorskiej miejscowości. Hotel, w którym zamiast turystów mieszkali uchodźcy wypelniony był po brzegi , na kamienistej plaży opalający się w spokoju ludzie, bawiące się beztrosko dzieci.... a tam 100km w górę, unoszący się w powietrzu STRACH ludzi , którym palono domy, zabijano bliskich....  dobijający kontrast, jakby dwa odległe światy.... Poszłam się wykapać, by zmyć z siebie przeżycia podróży....dolatywał mnie śmiech wygłupiającej się w wodzie młodzieży ....ja wkrótce też się śmiałam siedząc beztrosko na tarasie i przy plonach z winnic, podziwiałam  zachodzące w morzu słońce .... dwie korzystające z gościnności gospodarza dziewczyny, których ucieczka  z Sarajewa trwała miesiąc, na około przez Austrię, siedziały teraz i popijając ze mną wino, żartowały, snuły plany studiów w Anglii, wspominały szkołę, której już nie ma , kumpla , który je wydał, próby gwałtu....czasami męża jednej z nich, od którego nie miała żadnych wiadomości od 2 miesięcy .... wtedy oczy dziewczyny ciemniały i w zakamarkach źrenic zauważałam ledwo skrywający się, tak znajomy ..... STRACH.

                                                       Wieczny odpoczynek racz zmarłym dać Panie........

 

Skomentuj(0)
 
so now what? 2002-09-10 19:51
 

"I wonna kiss you in Paris 

I wonna hold your hand in Rome

I wonna run naked in a rainstorm

Make love in a train cross country

You put it in me,  so now what...?"

Skomentuj(2)
 
To ,co mam... 2002-09-10 16:27
 

tak niewiele mam...


Niewiele mam ... parę zdjęć, ulubionych płyt, zabliźnionych wspomnień, kilka niechwalebnych incydentów, o których powoli zapominam, myśli tylko moje i moje marzenia, parę "swoich miejsc" na ziemi, wierszy w głowie, bzdurnych pragnień ... jakąś bliżej nieokreśloną tęsknotę - cykającą bombę .... drzemiący w zakamarkach duszy potencjał ...Mam mały skrawek świata, który kocham, parę blizn, pamiątek z wakacji, szczerość, lojalność, przywiązanie ...  mam męczące czasami zaangażowanie, nadmiar emocji, tendencję "życia do środka" , mam wulkan uśpionej Miłości i nikogo chętnego do zalania jej lawą ....mam serce "wspinające się mężnie na stromy czas...", spontaniczność dziecka, cykliczną wrażliwość...wewnętrzne piękno...i niepokój.

Mam parę ukochanych ksiażek, namalowanych grafik, ulubionych potraw, jeden sztuczny ząb, kilka dziurek w uszach i zbędnych kilogramów... mam spokojną twarz, zawsze ciepłe dłonie, czułość dotyku, intensywnośc przeżyć ...mam poczucie uwięzienia, ustawiczne pragnienie ucieczki... iloraz inteligencji 120, analityczny umysł, lęk przed zmianami ...       Mam potrzebę poczucia bezpieczeństwa, wypływający na powierzchnię smutek, artystyczną duszę... poczucie ulotności chwili, czasem pragnienie izolacji, choć na jakiś czas..... mam wspaniałe dziecko, coś potocznie zwane mężem, parę straconych lat, zaprzepaszczonych okazji, ekscytujących przeżyć....mam koszmarne długi, niewiele koncepcji, energię odzyskiwaną zawsze "na krawędzi", nieakceptowalne pomysły, podcinane skrzydła, oznaki buntu przeciw przyjętym normom .....mam  kontrowersyjne wyniki testów psychologicznych, szansę na życie, przyjaciół za oceanem, małe oderwanie od rzeczywistości w necie....MAM .....NADZIEJĘ TWARDĄ  JAK DIAMENT.....

tak niewiele mam ... tak niewiele mogę dać .... tylko nikt nie chce brać....i tak niewiele chcę... tylko nikt nie chce dać....

Skomentuj(3)
 
Wola Życia Pór Roku 2002-09-09 19:18
 

Nareszcie spadł deszcz !!! jest chłodno i przyjemnie!:) Kocham letnie burze, powietrze  ma tak cudowny zapach , to chyba ozon po wyładowaniach atmosferycznych, zresztą co by to nie było, jest nieziemskie! Drzewa odżyły, choć mają już lekko żółte liście, trochę powiało jesienią .. lubię jesień , szczególnie w górach, które mienią się wtedy paletą kolorów na błękitnym jeszcze gdzieniegdzie niebie.... lubię ogrody, które pieszczą jeszcze ostatnie promienie słońca, pachnące palonymi liśćmi, usłane dywanem jarzebin, resztkami kępek letnich kwiatów.... Czy jesienią wszystko umiera, nie, to  nie agonia... to tylko adaptacja do nowych warunków, okres przejściowy, forma odpoczynku .... wytchnienia, aż do wiosny, powtórnych narodzin .... Tak, te dwie pory roku są najpiękniejsze , bo tyle się w nich dzieje, mają w sobie tyle chęci do życia, jedna broni sie przed nieuchronną zmianą ,druga wszystkie siły kumuluje , by żyć i rozwijać się .... Wola Życia Pór Roku, jakże odmiennych , ale łączy je własnie ONA....  

Skomentuj(3)
 
takie nic... 2002-09-09 00:04
 

Matka stwierdziła, że powinnam sprzedać te swoje obrazy ... hm, dobre, bo nawet ich nie widziała:) Czy to m

fikcja : :

Bez tytułu Komentarze (0)
30. listopada 2002 11:11:00
linkologia.pl spis.pl

ucieczka 2002-08-31 23:26
 

Zareagowalam tak emocjonalnie, bo od zawsze tkwi we mnie słowo "ucieczka", towarzyszy mi od początku życia zapewne ;) aż do dziś ... Ja zawsze chciałam uciekać od wszystkiego, buntowałam się na stawiane mi ograniczenia jako nastolatka, aczkolwiek z niepowodzeniem. Raz nawet uciekłam z domu, to było na kilka dni przed jego maturą, oczywiście z nim:) i dwójką znajomych. Nie mogłam się oficjalnie z nim spotykać ,więc prysnęłam ... Nie było ciekawie, nic z tego czego oczekiwałam , raczej cud, że uszłam z życiem... jakiś hotelik, alkohol, awantury ... Kilka dni... wtedy w nocy uciekłam od niego do schroniska młodzieżowego.... i  podałam legitkę do zameldowania a kobieta popatrzyła na mnie, potem na zdjęcie i mówi "dziecko,wracaj do domu, szukają cię ... matka odchodzi od zmysłów"

Wyszłam... wróciłam po niego do hotelu ... upity w bambus spał ... do jego matury 8 godzin ... do domu 100 km ... środek nocy ... zapyziałe miasteczko gdzieś w górach. Znajomi wypięli się na nas i poszli na stację kolejową. Obudziłam go, zataczał się, ale trzymając się mnie zdołał wyjść z hotelu ... dotarliśmy na dworzec ... sama nie wiem jak. Znajomi czekali na dworcu, miał przejeżdżać pociąg, byliśmy bez biletu ... nadjechał , zwolnił tylko bardzo ... kumpel rzucił się na lokomotywę (wtedy jeszcze) ... krzyczał coś do maszynisty, pociąg stanął ... potem były dwie przesiadki, on spał ...powoli trzeźwiał ....  o 7.00 doprowadziłam go do domu, miał 45 min. by wyjść na maturę ... zdążył .... zdał .... dzieki mnie ...Włóczyłam się cały dzień autobusami.... potem wróciłam do domu...matka płakała , ojciec uderzył mnie w twarz - pierwszy i ostatni raz ...

Skomentuj(2)
 
uczucia 2002-08-31 11:27
 

miałam być tu szczera więc muszę i chcę , sama przed sobą ... musze nazwać uczucia, ktore sie pojawiły ,więc je nazwę:

to ZAZDROŚĆ .....nie bedę komentować , jest i już ... dam sobie rade z nią  i wiem , że minie ...

gorsze jest obudzenie czegoś, co miało spać , nadziei na oderwanie sie od rzeczywistości choć na chwilkę , nadziei na mile spędzony czas, na poczucie bycia potrzebnym i wręcz niezbędnym, choć na parę dni , nadziei może na coś pieknego, to miało spać ... i będzie spać już snem wiecznym....

ktos napisał: "bądźmy odpowiedzialni za uczucia,ktorymi darzymy innych , ale także za uczucia , które w nich wywołujemy..."- tylko , że to trudne, czasami niemożliwe, i nie można owiniać nikogo za to, co żyło gdzieś w nas, tylko ujrzało promyczek dziennego światła. To my jesteśmy odpowiedzialni za uczucia, które nami rządzą, a przynajmniej powinniśmy, tak ...pełna samokontrola... żeby uniknąć bólu....

Skomentuj(2)
 
poranny duet 2002-08-30 09:25
 

.... nienawidzę porannego smaku łez , jeszcze w środku śpię, jestem nocnym zwierzęciem, mogę płakać w nocy , ale nie rano ... rano łzy mieszają się z kawą , nienajlepszy zestaw śniadaniowy :( ... oczy pali poranne słońce, za powiekami stoją resztki snu z tamtego świata ... zdeptane końcem buta jak robaki ... On wcześnie wstaje i ostatnio dba o dobry początek mojego dnia :(

...myślę o tamtej Planecie, tylko brak mi  odwagi by wyruszyć w podróż ...

Skomentuj(2)
 
inna Planeta 2002-08-29 23:57
 

... nie podoba mi się ten świat.... nie widzę żadnych plusów pobytu na nim ... przytłamsza mnie ... wyruszam na poszukiwanie innej Planety ...gdzieś jeszcze coś jest , czuję to ...coś jest ze mną nie tak ,to też czuję ...i czuję smutek i strach, zwątpienie i rezygnację , beznadziejność i ... i suchość w ustach ,nic nie jadłam od tygodnia ... potrzebuję wiecej snu ... chcę SPAĆ ... zasnąć ... dobranoc.  

jak znajdę coś poza tym światem  dam znać ... chyba mają tam dostęp do netu...?

Skomentuj(2)
 
nienormalność 2002-08-29 22:50
 

zrozumiałam, że jestem nienormalna .... on tak powiedział ...

Wjechałam na autostradę ...pełen gaz .... droga była pusta ...  wystawiłam rekę łapiąc wiatr ... darłam się razem z Floydami ... nikt mnie nie słyszał ... patrzałam prosto w oślepiające słońce ... straciłam poczucie rzeczywistości i .... przemknęła mi myśl .... "masz ją .... pamiętaj" ....

Skomentuj(0)
 
ZGON Z MIŁÓŚĆI... 2002-08-28 11:33
 

Młoda kobieta przeciskała się przez tłamszącą się grupę ludzi....:

"...przepraszam, przepraszam..."
"co pani się tak pcha!?tam jest kolejka!"- jakis ogolony podrostek wskazał jej palcem miejsce gdzie tłum sie rozrzedzał.
"przepraszam , ja tylko chciałam zaytać , czy  tu .... czy to tu....sprzedają MIŁOŚĆ?"
"tak tu , ale przyszła pani poźno, pewnie nie starczy, ale proszę stanąć ,może akurat"
Podekscytowana poszla we wskazane miejsce.
"pani ostatnia?"-spytała starszej, lecz zadbanej i kiedyś pewnie atrakcyjnej kobiety.
"Tak"-powiezdziala tamta.
"to ja za panią"-stanęła przodem do jej pleców, dość blisko, by nikt się nie wcisnął. Poczuła zapach perfum,takich, które sprzedają na każdym targu, słodki, mdlący, tandetny...Kobieta była nieco tęga i zbyt mocno pomalowana, ale rysy twarzy zdradzały ślady dawnego piękna. W jej oczach można było dostrzec jakiś mlodzieńczy blask i ...tęsknotę.
Kolejka pomału posuwała sie do przodu. Słychać było głosy:
"a pan ile kupuje?"...."co aż tyle?! powinni wydzielać ,to dla nas już nie starczy!."
"pan oszalał, w tym wieku? po co panu tyle? co innego młodzi..."
"ja biorę tylko jedną, tak na spróbowanie, co to jest ,nigdy tego nie przeżyłam, ja tylko z ciekawości...a jest jeszcze jest? niech pan spyta..."
Starsza kobieta przysłuchiwała się tym rozmowom, nagle cicho powiedziała:
"a dla mnie to jest jak nałóg...to narkotyk...nigdzie nie mogłam dostać ,dopiero dowiedziałam sie ,że tu można kupić....to jak narkotyk...musi dla mnie starczyć...."-zamyśliła się i zamilkła patrząc smutno w dal.
Młoda kobieta stojacą za nią poczuła silny ucisk w gardle , przełknęła głośno ślinę .Dla niej też MUSI starczyć...sięgnęła do portfel, przeliczyła szybko posiadane fundusze. Może kupić dwie..tak ,dwie, jeśli cena jest taka jak w ogloszeniu, jeśli nie wzrosła-pomyslała goraczkowo , wciskając portfel do torebki.
Dwie jej starczą, pomyslala ile ma lat i szybko dodała czas trwamia każdej gwarantowany na ulotce.Tak starczy jak weźmie dwie, to starczy do końca życia, chyba ,że będzie żyła dłużej ,wtedy może zabraknąć na troche przed śmiercią, ale cóż...
Kolejka posuwała sie dość szybko. Każdy trzymał  ręku przygotowane pięniądze, małe skrzyneczki wydawano sprawnie jak bochenki chleba dla głodujących. W kolejce stali ludzie z różnych przedziałów wiekowych, zauważyła nawet dzieci, te stały cicho i tak spokojnie, były też najbardziej smutne..
"proszę ..jedną..."powiedziala kobieta przed nią i wciskając banknot w dłoń sprzedawcy ,drżącymi dłońmi chwyciła małą skrzyneczkę, przyciskając mocno do piersi...
"tylko jedną?"
"tak ,proszę..."
Przyszła kolej na młodą kobietę. Sprawnie podała odliczone piniądze nastawiła ręce by wziąć dwie skrzyneczki...
"ale, ale,co pani, to za mało...starczy tylko na jedną!"
"jak to ..przecież..?-mloda kobieta próbowała nieśmiało się bronić.
"tak ,prosze pani, podnieśliśmy cenę , jest taki popyt, cóż, prawo rynku! więc starczy pani na jedną ,bierze pani ,czy nie???"spytał niecierpliwie facet w baseballowej czapeczce podając jej jedną małą skrzyneczke...
"tak,biorę..."-spojrzała na topniejący stosik...  "popyt na MIŁOŚĆ , kto by pomyslał ,w dzisiejszych czasach?
chciała miec 2 ,ma tylko jedną, ale szła zadowolona, mogła przecież nie mieć nic, a czas mija....Ci na końcu kolejki już nie dostaną i nie dostanie wiele innych ludzi może batrdziej potrzebujących niż ona?
 A ona ma ...jak cudownie!!!.
Szkoda ,że nie wzięła wsześniej kredytu, albo nie zapytała o chociaż o raty...
Czy mozna kupić milość na raty..?
ale przynajmniej ma tę jedną, teraz tylko przestidiować dokładnie instrukcję zamieszczoną na ulotce....


"1. sposób dawkowania...
  2. działanie uboczne:....podekscytowanie, podniecenie, powiekszone źrenice, szybszy rytm serca, podwyższone ciśnienie, bezsenność, zmiejszenie łaknienia, zaburzenia trawienia, poczucie gorąca, ruchliwość, zaburzenia koncentracji, skonnośc do idealizacji zjawisk, nadmierna wrażliwość na bodźce, zwiększona odporność na ból...
 3. środki ostrożności: MIŁOŚĆ  nie wchodzi w reakcje z alkoholem, lecz wpływa ograniczając zdolność prowadzenia pojazdów mechanicznych...
 4. przedawkowanie: (na czerwono) UWAGA! przy przedawkowaniu nie pomaga płukanie żołądka. nie znaleziono dotychczas żadnego antidotum.Przedawkowanie przeważnie kończy się zgonem...

"...hmm,czy rzeczywiście tego chcę?-pomyślała młoda kobieta-a jeśli sie uzależnię, to podobno jak narkotyk"?
"tak ,chcesz-podpowiedziało jej serce,pragniesz tego..."

łyknęła pierwszą zalecana dawkę...

(opowiadanie z serii "kameleon"-autor Aqila)2002

Skomentuj(6)
 
this day 2002-08-26 10:27
 

jeśli mnie lubisz, powiedz mi dzisiaj coś miłego ;))

Skomentuj(6)
 
wibracja urodzenia 2002-08-25 22:31
 

Wibracja urodzenia: 33
Ta najwyższa ponoć z dostępnych ludziom Liczba Mistrzowska jest udziałem wielkich duchów, wcielonych w postacie Nauczycieli ludzkości, mędrców, boddhisattwów, świętych i proroków - prawdziwych drogowskazów na drodze do Oświecenia. Takimi ludźmi - bogami - byli: Chrystus, Budda, Zaratustra, Kriszna. Osoby o tej wibracji promieniują wszechogarniającą miłością, niewzruszonym wewnętrznym spokojem, który sprawia, że, one po prostu w i e d z ą, co jest dobre, prawdziwe, słuszne i zasługujące na zaufanie. Nosiciele tej wibracji bywają także wielkimi poetami, malarzami, a ich twórczość przenika potężne, mistyczne światło. Możemy wśród nich spotkać także wielkich filozofów, uzdrowicieli i jasnowidzów, oddanych bez reszty pragnieniu służenia innym. Wibracja ta rozwinęła się oczywiście ze spełnionej Szóstki, toteż w życiu tych osób ogromną rolę odgrywa przeżywana lub poddana sublimacji miłość do jednej osoby lub kręgu najbliższych, który ciągle się poszerza, stając się dla 33 jedną wielką rodziną - wspólnotą ludzi, ożywionych tymi samymi ideałami.

Konfrontacja dwóch Trójek (3 + 3) obdarza je spontanicznością i wielkim wpływem na otoczenie, którego nie powinny używać w niewłaściwy sposób, do celów manipulacji lub zaspokojenia próżności. Negatywne 33 wciela się najczęściej w postać fałszywego guru, wykorzystującego łatwowierność swoich "owieczek" dla własnych celów.
oraz: 6
Tę kolejną liczbę symbolizuje figura heksagramu, czyli dwóch trójkątów połączonych ze sobą tak, że wierzchołek jednego znajduje się w górze (makrokosmos), drugiego zaś na dole (mikrokosmos), figura ta tworzy tzw. pieczęć Salomona. Pitagorejczycy uważali ją za symbol doskonałej harmonii i równowagi między duchem a materią, jako że cyfra 6 kojarzy się z pięknem, sztuką, miłością i duchowością. Wpisana jest w nią także konieczność i umiejętność dokonywania wyboru (jak w VI Wielkim Arkanie Tarota - Kochankowie) między łatwiejszą, wygodniejszą drogą życiową a wymagającą wyrzeczeń i dyscypliny ewolucją w sferze duchowej.

Wszystkie osoby o tej wibracji odczuwają ogromną potrzebę miłości, pełniejszej może jednak i bardziej bezinteresownej niż u Dwójki, pragnącej przede wszystkim być kochaną, gdyż w wypadku Szóstki chodzi o miłość obdarzającą, miłość kosmiczną, której najdoskonalszym wyrazem są radości oraz troski macierzyństwa i ojcostwa. Szóstka - po doświadczeniach z wolnością i samotnością Piątki - szuka w związku z drugim człowiekiem i autentycznych więziach rodzinnych poczucia bezpieczeństwa i potwierdzenia własnej wartości. Toteż, gdy dobro najbliższych - a więc wartość, z którą się utożsamia - jest zagrożone, Szóstka nie waha się w jego obronie zrezygnować z własnych dążeń i aspiracji. Zwykle łagodna i pokojowo nastawiona, potrafi wówczas walczyć z wrogiem jak lew, czy lwica, zwłaszcza w obronie swoich małych.

Osoby o tej wibracji, obdarzone hojnie poczuciem piękna i harmonii, często mają zdolności i zainteresowania artystyczne, które kierują je na drogę Sztuki. Jeśli nawet same nie zostaną twórcami, potrafią być artystami na własny użytek, co nietrudno zauważyć choćby w ich gustownie urządzonym domu, pełnym pięknych mebli i przedmiotów. Mimo tych niezaprzeczalnych zalet Szóstki na ogół nie lubią się przemęczać, ceniąc sobie nade wszystko wygodne życie, komfort materialny i psychiczny. Zdecydowanie obce są im ambicje Jedynki, spontaniczność i temperament życiowy Trójki czy nerwowy rytm życia Piątki. Wolą przyjąć postawę bierną, ograniczając się do akceptowania - jeśli im one odpowiadają - sugestii ze strony losu. Nie widzą także powodu, dla którego nie miałyby ulegać najrozmaitszym pokusom, zwłaszcza miłosnym. Dopóki nie spotkają na swojej drodze prawdziwej miłości (z którą wiążą poczucie życiowego sukcesu) mogą nawet uchodzić za donżuanów, niezależnie od płci.

Największą może pułapką dla ludzi o tej wibracji jest, paradoksalnie, nadmiar miłości. Tak bardzo potrafią się koncentrować na partnerze czy dziecku, tak bardzo pragną jego dobra, że często "wiedzą najlepiej", na czym ono powinno polegać. Nadopiekuńcza Szóstka, mając najlepsze intencje, może... zagłaskać na śmierć. Najchętniej uwiązałaby na smyczy obiekt swoich niezaprzeczalnych uczuć i niekłamanej troski. Toteż tej wibracji przypisana jest wielka lekcja tolerancji i poszanowania odrębności drugiej strony. Powinna też Szóstka wydać walkę czyhającym na nią pokusom lenistwa, wygodnictwa i narcyzmu.

Żywioł: Ziemia i Powietrze.
Planeta: Wenus.
Sławne Szóstki: Montaigne, Giuseppe Verdi, Charles de Gaulle, Katarzyna Medycejska, Maria Dąbrowska, Felipe Gonzalez.

Liczba duszy: 4
Potrzeba uczciwości, zaufania, wierności zasadom i osobom, stabilizacji materialnej i duchowej, porządku w duszy i wokół siebie. Wiara w logikę, potrzeba głębokiego zrozumienia swych przeżyć i odnalezienia wewnętrznej równowagi. Niechęć wobec ryzyka, skrupulatność i ostrożność. Osobom o tej wibracji zagraża pesymizm, zbytni konserwatyzm, upór, czasem nawet fanatyzm.

Ekspresja zewnętrzna: 11
Osoby o tych wibracjach zwracają na siebie od razu uwagę, wyróżniają się spośród innych niezwykłą inteligencją, charyzmą, oryginalnością, talentami i sugestywnością oddziaływania. Nie żyją tylko dla siebie i dla najbliższych, lecz tworzą wartości ważne dla ogółu. To wielcy artyści, mistycy, uzdrowiciele, jasnowidzący, przywódcy duchowi, działacze społeczni lub osoby z taką pasją. W naturalny sposób krzepią innych, dostarczają im radości i sensu życia, pomagają, inspirują własnym przykładem - nieustanną pracą nad swoim rozwojem duchowym i intelektualnym, nad poszerzeniem skali swoich osiągnięć, także w sferze materialnej (22 i 44).


oraz: 2
Osoby sympatyczne, serdeczne, pełne wdzięku i słodyczy, garnące się do otoczenia. Prostoduszne, usłużne, trochę naiwne. W gruncie rzeczy nieśmiałe, niepewne siebie, nie znoszą samotności, chcą być użyteczne, pomocne. Czasem odgrywają rolę szarych eminencji. Dobrze, jeśli wzmocni je silna i wyzwalająca aktywność Wibracja Urodzenia lub Duszy.

Wibracja wyrazu własnego: 6
Wszystkie osoby o tej wibracji odczuwają ogromną potrzebę miłości, pełniejszej może jednak i bardziej bezinteresownej niż u Dwójki, pragnącej przede wszystkim być kochaną, gdyż w wypadku Szóstki chodzi o miłość obdarzającą, miłość kosmiczną, której najdoskonalszym wyrazem są radości oraz troski macierzyństwa i ojcostwa. Szóstka - po doświadczeniach z wolnością i samotnością Piątki - szuka w związku z drugim człowiekiem i autentycznych więziach rodzinnych poczucia bezpieczeństwa i potwierdzenia własnej wartości. Toteż, gdy dobro najbliższych - a więc wartość, z którą się utożsamia - jest zagrożone, Szóstka nie waha się w jego obronie zrezygnować z własnych dążeń i aspiracji. Zwykle łagodna i pokojowo nastawiona, potrafi wówczas walczyć z wrogiem jak lew, czy lwica, zwłaszcza w obronie swoich małych.


Skomentuj(0)
 
urodzinowe rozważania na 100% 2002-08-25 16:06
 

Już niedługo moje urodzinki:) Bardzo niedługo! Myslałam, że bedę tu pisała o przemijajacym czasie, o kolejnym "siwym włosie na mej skroni", o tym ,że pewnie nikt nie pamietał ... Ale wcale mnie takie myśli nie nachodzą, ot, kolejne urodziny, nawet nie okrągłe... mam szampański humorek, opaloną skórę, zrzucone już 3kg od 5 dni :), nowe perspektywy, dziwny spokój w sobie i harmonię, pokłady wyrozumiałości i cierpliwości ( nie wnikam skąd , bo prysną:).... i Miłość bezwarunkową najbliższej mi osóbki ... cieszę się!

Poziom Optymizmu :100%

Skomentuj(2)
 
Mój Alfabet... nocą 2002-08-25 00:42
 

... coś się zmieniło, coś pozostało ... pora na Alfabet :

a-analiza siebie, poszukiwanie odpowiedzi na tysiące pytań, sprzecznych odczuć, zagmatwanych myśli...

b-burza. Zawsze wywoływała dziwne uczucia.... nigdy lęku, raczej uznania dla zjawiska natury i .... podniecenia :)

c-ciało, niesamowita powłoka człowieka, piękna, wrażliwa, pełna erotyzmu ... eh:)

d-droga, ta którą mam przed sobą, coraz bardziej mnie intryguje...

e-euforia, stan, który ubóstwiam:)

f-fantazja, niezbędna do życia!

g- Gaugen, inspirują mnie jego obrazy, choć to nie mój styl malowania

h-harmonia, ze sobą, ze światem, z naturą...

i-internet, źródło wiedzy ,kontaktów, możliwości, dużo by pisać ;)

j-jedzonko i rozkosze podniebienia ;)

k-hmmm,....K ;))

l-lekarstwo, jakiekolwiek, byle skuteczne, wierzę w farmację...

ł-łzy... mają moc oczyszczającą, nie obnażają słabości, są tylko silniejszą reakcją

m-Miłość , ale w najczystszej postaci, bezwarunkowa...

n-nadzieja jak ostatnia świeca, od której można rozpalić wszystko !

o-optymizm, potrzebuję jak wody;))

p-przyjaźń, może znowu w nią uwierzę?

r-refleksje ... opanowały mnie

s-słońce , podobno orzeł może patrzeć prosto w nie, zazdroszczę mu uczucia jakie temu towarzyszy...

t-twórczość, maluję lecz tylko pod wpływem natchnienia, piszę wiersze. Jakikolwiek objaw twórczości człowieka, odsłania jego wnętrze, pokazuje głęboko ukryte emocje, jest formą odreagowania.

u-usta, namiętne, wilgotne, rozchylone, wrażliwe , niecałowane

w-wyobraźnia - zdolność projekcji myśli aż ... do poczucia namacalnej prawie rzeczywistości...

y-yes, mówię w zachwycie:))

z - zaufanie- nieodnawialne. Jego utrata może zabić, zdrada to najgorsze, co można komuś zrobić....

Skomentuj(3)
 
rodzina słowem silna... 2002-08-24 14:14
 

...pomyslałam o czasie , który tak beznadziejnie stoi w miejscu, nic się nie dzieje... cicho bzyczy mucha tłukąc się o szybę , w oddali słychać radio , szczekanie psa i ....wdzierające się w tę błogą ciszę ...odgłosy awantury u sąsiadów : (ona -pedagog, on-przywieziona pamiątka z wakcji, notorycznie bezrobotny niebieski ptak, jej mąż; dziecko lat 5)

On: "kurwa ...to ty ją utuczyłaś, wyglada teraz jak mała świnka świnka, ja pierdolę .... "

Dziecko płacząć : "tato , nie..!"

Ona: " Ja pracuję na cały dom, ty się tylko opierdalasz, więc nie zagladaj nam do garnka...!"

On:" kurwa, kobieto , zmarnowałaś dziecko ..!!!"

Ona :"Zamknij ten głupi ryj! Patrz huju na siebie, nieudaczniku jeden ... zgnuśniały palancie!" - trzask talerza ... huknięcie drzwiami...

Dziecko: " maaaaamaaa! chodź stąd,  ja chcę do piaskownicy!!!" .... zatkałam uszy.....cisza, wychodzą na plac zabaw. Tam Ona jak zwykle będzie siedzieć na ławce, połykając łzy. Dziecko szybko zapomni. W piaskownicy koleżanki słuszniejszej niż ono postury .... Słychać trzask zamka w drzwiach - On wychodzi jak zwykle na piwo....

I znowu cisza.... u mnie nawet nikt nie mówi,  nie krzyczy , ja też ostatnio nie ....  spokojna i beznamiętna jak tafla jeziora nocą .... tylko czasmi coś drgnie jak puszczona znienacka "kaczka" na wodzie .... roztoczy kręgi i rozpraszając się falą powróci do tego martwego trwania ....życie znowu stanęło w miejscu ...

Skomentuj(8)
 
everything changes 2002-08-23 22:28
 

"..Nie bawi mnie już świat zabawek mechanicznych ... " ,  nie bawi mnie nic, cały czas myślę ... próbowałam nawet wejść na czata po ponad dwóch miesiącach , ale jakoś nie miałam nic do powiedzenia , patrzyłam tylko na kolejne okna z zaproszeniami do rozmowy, to pomyłka ... nie wrócę tam więcej , tęsknię , ale nie do "takich" rozmów , już nie.... tak naprawdę to po raz pierwszy nie mam co robić, będąc sama.  On pojechał do K. będzie za 2h może dłużej, a mnie łupie czaszka od wpatrywania się w ekran .... w pewną jego część ...

Zaczęłam przeglądać swojego bloga od początku. Jakie straszne pierdoły, aż żal czytać i to ja pisałam ??? O seksie na chat-ie, o zakochiwaniu w jakichś przypadkowych durniach, o rozdrapywaniu dawno zaschniętej miłości do J. , o zaangażowaniu we wszystko aż z  taką intensywnością ...? Nie, to niemożliwe! Ktoś przed chwilką przesłał mi tekst na gg :"masz zajebistego bloga" ... chyba nie miał na myśli tych pierwszych popieprzonych notek?

Teraz dopiero zdałam sobie sprawę jak bardzo się zmieniłam od tamtego czasu (tak, analiza to moja specjalność):) Jestem przekonana ,że jednak na lepsze, zaczęłam dostrzegać inne wartości, patrzeć na wszystko z innego punktu widzenia. Trochę w tym pomocy pewnego "ktosia" na gg , o którym już pisałam ... a troche mnie samej i spraw, które zaprzątnęły moim życiem ....

...  chyba pora na nowy "MÓJ ALFABET" :)).  Coś pozostanie napewno bez zmian , ale...

kocham to nowe piękno narodzone we mnie, chcę je pokazać .... lecz boję się nazwać  je po imieniu .....

Skomentuj(3)
 
K 2002-08-23 20:34
 

Tak czułam, że coś się stało ... stąd moje notki wczoraj w dziwnie chmurnym tonie .... nie wierzę w intuicję , może to błąd?

Tak chciałabym Mu pomóc, ale wiem , że nie potrafię i to boli najbardziej ... ta moja bezsilnośc i bezużyteczność. Boli także poczucie braku zaufania, odrzucenia(?) choć wiem , że czasami trzeba pobyć samemu, nie ma się potrzeby zwierzeń,  wiem i postaram się to docenić ....

Ta ostatnia świeca , to NADZIEJA , ona nigdy nie gaśnie i można rozpalić nią wszystko, tylko czasami nie zauważalnym płonie blaskiem ....

K.......Przynajmniej daj jakiś znak życia...proszę....

Skomentuj(0)
 
Woda Miłości 2002-08-23 14:51
 

.............Był kiedyś taki wiersz,  przy którego czytaniu każdowrazowo płakałam, lecz czytałam dalej przez łzy, jest trochę przydługi_ chyba go tu nie wkleję. Odgrzebałam go ostatnio w swoim starym, tradycyjnym pamiętniku i przeczytałam  oczekując tamtego dawnego wzruszenia i tamtych łez , a tu nic , piękna poezja, parę wspomnień i ... nic poza tym. Pustka .... Poczułam żal , że wszystko przemija , nawet to, co myśleliśmy , że bedzie trwało wiecznie, że jest niezniszczalne i .... to nie tylko miłość do bajek, czy sentyment do zużytej, pluszowej zabawki ... wszystko mija, my się zmieniamy,  tracimy coś cennego,  wkładamy serce w coraz to nowe sprawy, odkrywamy nowe, nieznane pokłady emocji. Czasami coś zostaje z dawnych lat, czasami zakręci się łza w oku , ale coraz rzadziej ...

...............Pamiętam swoją Wielką Miłość, po której pozostał tylko popiół i zgliszcza ... Wtedy wypełniła mi świat po brzegi ,nie, Ona przesłoniła mi świat ..  nie mogłabym bez niej żyć ... była dniem, nocą, światłem , pokarmem, wodą ....była Życiem. Chyba nikt tak nie kochał, bo ja jak zwykle we wszystko, weszłam w nią po czubek głowy, utopiłam się i tak zatopiona w Wodzie Miłości trwałam wiele lat ....spodobała  mi się ta kraina, ciemne zakamarki w zatopionych konarach, słoneczne połacie zmarszczonego  piasku, wyścielane aksamitem podwodnych roślin łoża namiętności .... cicho...  bezpiecznie ... falowałam wraz z wodą , pozwoliłam jej unosić mnie z nurtem i chronić przed sztormem w jej niezgłębionych przestrzeniach .... oddana całkowicie jej woli ...

......w końcu .... wyciagnięto mnie z Wody Miłości , osuszono, ciężko złapałam oddech , wyplułam resztki wodorośli ...  ....ale zaszły we mnie zmiany ... nie potrafię już żyć na lądzie, przeszkadzają mi dłonio-płetwy, dusi mnie wdychane w skrzelo-płuca powietrze, gładką powłokę ciała pali słońce ... 

Błagam , wrzućcie mnie do wody !!!!

Skomentuj(6)
 
wąż samotności 2002-08-22 23:30
 

zatopiona w myślach , pragnieniach nienazwanych , z palcami czującymi ciepło  pulsujacej skroni ....

samotność przypełzła jej do stóp i wije się jak wąż .... pełznie do krtani

tak łatwo go zabić, ale trzeba chcieć rozdeptać stopą gadzią czaszkę

zanim zaciśnie się na szyji .... proste, ale trzeba chcieć ...

słowa więzną jej w gardle , nikt nie pomoże, jest już za późno .......

Skomentuj(3)
 
jedno z tych marzeń drugiego sortu 2002-08-22 23:09
 

Pogadałabym sobie, tak jak kiedyś to bywało ... długie nocne rozmowy , przeważnie po jakiejś małej imprezce, cicha muzyka, maleńkie światełko, reszta drinka w szklance, ostatnie palone na spółę papierosy. Tak kończyły się moje imprezy tak niedawno temu. Miałam wtedy kumpla, może "przyjaciel " to za wiele, ale dobry kumpel, przegadywaliśmy razem takie noce, wszyscy już spali , dla nas trwał urok nocy i niepowtarzalność chwili ... rozmowy o wszystkim i o niczym, poważne, filozoficzne, o życiu , miłości, związkach, świecie , i takie czasami głupie, bzdurne przemyslenia .....czasami śpiewana pod nosem poezja ........ ale brakuje mi tego, nie jego konkretnie , tylko tych klimatów dla których warto było męczyć się nazajutrz z bólem głowy, niewyspaniem, piekącym od papierosów, nieprzyzwyczajonym gardłem ....Brakuje mi takich rozmów, "normalnych", głębszych, a nie ciągłej  paplaniny o tym ,co dzisiaj wydarzyło się na świecie, ile ludzi zginęło, jakie były wypadki, kto z kim prowadzi wojnę .... brakuje mi tego ....

To moje marzenie , jedno z tych,  którym może kiedyś pozwolę się spełnić ....

Skomentuj(2)
 
Fikcja_fantazja_marzenia 2002-08-22 15:41
 

FIKCJA .... czy życie w świecie fikcji choc w 10% nie może być źródłem przyjemności? Fikcją było sniadanie starego człowieka w opowiadaniu Hemingway`a i jego codzienne czytanie wiadomości sportowych w prasie, a jednak czerpał z tego radość i umiał dzielić się nią z przyjacielem, to wielka sztuka czy tylko wielka wyobraźnia ?

fantazja .... projekcja myśli ... jak może żyć człowiek pozbawiony choć odrobiny fantazji? Fantazja jest niegroźna, bo nie pachnie nawet marzeniem, tu łatwo przekoczyć próg, panuje totalny brak kontroli , dozwolone jest wszystko ...

marzenia ....dzielone na te ,które być może spełnią z dużym prawdopodobieństwem i te absurdalne, których spełnienie nie przechodzi nawet przez myśl....Jakie ja mam? Wiecej tych ,co się nie spełniają, tylko ja uparcie wierzę, że może kiedyś,  jednak, coś drgnie, a raczej spowoduje trzęsienie ziemi i poprzestawia mi wszystko w główce i w  życiu, i wtedy moje marzenia się spełnią , bo dam im przynajmniej taką szansę ...

Skomentuj(4)
 
indeks poorgazmowy 2002-08-22 11:56
 

WiedziaŁam , że coś jest nie tak , jak już zaczynam pieprzyć o polityce , historii i ogólnym stanie naszej gospodarki na blogu to znaczy , że mi juŻ całkiem poodbijalo....upadabniam się do osób, z którymi przyszło mi żyć , bo jak ktoś nie wie, to są to rewelacyjne tematy np. na rocznice ślubu, randkę...polecam ,wieczorek minie bardzo namiętnie :) Rozmawiajac o kolejkach pod elewatorami i dewaluacji złotówki można zawsze wtrącić : "kochanie mocniej ,o tak ,dobrze....!!" i wszystko jest ok. Potem obowiazkowe "było cudownie" i można w skupieniu obserwować spadające podniecenie poorgazmowe jak indeksy giełdowe.......kurwa! Aż mnie mdli jak to piszę....

coś jest nie tak , wiem ,czuje to .... nie wychodzą mi obrazy , nie potrafię mowić o swoich uczuciach, brak mi energii ,jakiejŚ siły napędowej, muszę szukać pracy, uczyć sie do powtórek, a ja bujam w obłokach, które są tak nisko nad ziemią ... czasami zbyt nisko, walą mi się na głowę .... dokonali czego chcieli , pozbawili mnie emocji .... jestem pusta ...

     EMPTY .....          EMPTY   ..........             EMPTY .........    empty          empty       empty

 

Skomentuj(3)
 
zapiski z wakacji - 3 - PODRÓŻ 2002-08-21 12:13
 

zapiski z wakacji - 3 - PODRÓŻ

Podróż przez Polskę samochodem to czysta walka o przetrwanie, nie mówię już o drogach, które są skandaliczne, ale o kierowcach gnajacych jak wariaci przed siebie "autostradą prosto do nieba".... idioci na ścigaczach z pozaginanymi tablicami, którzy razem z zagięta tablicą ,zwinęli w kłębek przepisy ruchu drogowego i mają wszystko w dupie . Jaki kraj tacy ludzie...

Mniejsze i większe miasteczka , bardziej i mniej zadbane, niby tak jak wszedzie, ale tu wyzierają boleśnie ślady minionej epoki... charakterystyczne pawilony handlowe z restauracją na pierwszym piętrze są stałym elementem miasteczek, Pożółkłe firanki i dogorywające kwiatki na parapetach o których nikt już nie pamieta, rozbite neony "Pepsi", odrapane mury ,oblepione grafiitii. Jakiś pijaczek sączący piwko przed sklepem, który pewnie niedługo plajtnie, bo obok widnieje reklama "Auchan" jutro otwarcie!!"  Jego właściciel będzie stał w kolejce po pracę w nowym markecie na stanowisko faceta do wszystkiego za 1/50 tego co miał....Tylko na staraganach jest ruch jak wszedzie ,każdy chce wyrwać cos taniego ,bo przecież zasiłek na niewiele starczy, a to rejony o 20 paro % bezrobociu bez szans na poprawę ... Po drodze rolnicy sprzedajacy ziemniaki po 0,40 zł za kilo,czy komuś oplaca sie jeszcze siegać po ten kartofel leżący na ziemii????

Ale my jako naród mamy tak cholernie wysokie mniemanie o sobie, My  POlacy z dużej litery, za pieniądze oddamy wszystko, jesteśmy jak sprzedajna dziwka , niewiele za wysoka cenę ... i nie mylić tego z dumą, myśmy wyssali to z mlekiem matki, powbijali nam przez lata na lekcjach historii o naszej niepowtarzalności i męstwie, o ułanach na koniach gnajacych na czolgi, o bohaterstwie  pod Monte Casino, o Solidarności i podobnych nieistotnych bzdurach. Patrzę na siebie , jeszcze kilka lat temu byłam taką patriotką, w 1990 r latalam z kumplem jak oczadziała z plakatami i kleiłam gdzie popadło, walka o nowa Polskę, wybory ,pierwsze wolne, lepsze jutro -same slogany!!! ,żygać sie chce. dziasiaj jestem jak zdrajca , jadąc myślałam ,że w sumie byłoby lepiej gdybysmy nie odzyskali wolności spod zaboru pruskiego, czy austryjackiego, patrzyłam na niemieckie ,przedwojenne słupy wysokiego napiecia ,mocne betonowe,o zdecydowanej i trwałej konstrukcji i na te powojenne, z ociosanych z gałęzi drzew ... trzeba cos więcej? Kiedyś nienawidzilam niemców jako narodu, wpojono mi tę nienawiśc wraz z obozami koncentracyjnymi, tragedią rodzinną , zaborczością niemieckich ślązaków ....... ale to teraz inni ludzie, nie mogą odpowiadać za błędy pokoleń. Dzisiaj opusciłabym kraj mając taka możliwość, wtedy stałabym wiernie jak kapitan na tonącym okrecie, miałam jakies wartości, teraz pozostalo tylko rozczarowanie .......

Zbliżałam się do domu, jeszcze 200 km, ruch dalej wściekły ,w miastach powoli czuć bylo upragniony koniec upalnego dnia, ludzie snuli się ospale.

Na bezchmurnym niebie piękny , ogromny księżyc , wyraźny z widocznym kraterami i nierownościami powierzchni. Z jego perspektywy moja droga jest nicią oblepioną bezładnie mrówkami pedzących aut, Ziemia tylko planetą, może jedna z wielu , gdzie tętni życie, kto wie? świat pedzi do nikąd i zatracił sie w tym pedzie..... Poczułam sie cząstką kosmosu, myslalam o meteorycie , który kiedyś walnie w Ziemię,  może tego nam trzeba ?

Skomentuj(5)
 
zapiski z wakacji nr 2 ...sexownie:)) 2002-08-20 22:40
 

zapiski z wakacji nr 2 ...sexownie:))

a co było wczesniej...wczesniej bylo O.K., za bardzo nie moglismy dojechać na czas , bo po drodze było tyle pięknych miejsc w lesie na "małe , przyjemne odpoczynki".... tak więc początek wyjazdu upłynął mi pod znakiem udanego, spontanicznego seksu:) .... potem była plaża, prysznic.... i wiele innych miejsc także wykończylam mojego faceta na dzień dobry:)) i dał spokój na resztę wyjazdu, no cóż...różnica temperamentu i rozbieżność w sposobach spędzania czasu........ A  zewsząd bombardujące bodźce wzrokowe ; na plaży obcisłe kapielówki uwypuklające kształty, umięśnione pośladki, niedbale rozrzucone nogi... lśniące w słońcu plecy, ramiona.... i jak tu wytrzymać? :)))

                                                                       * * * * * * * *

.....leżałam na brzuchu , spod na wpół przymknietych powiek slizgałam się wzrokiem po oblanych słońcem ciałkach, czasami napotykalam wzrok spod równie przymknietych powiek i tylko porozumiewawczy uśmiech rozjaśniał nam twarze, znak ,że szukamy  tylko bodźców wzrokowych .... nic wiecej. Raz,  leżąc oparta podbródkiem na ręce napotkalam wzrok leżącego opodal chłopaka, najpierw patrzał na mnie zdaje się już od dłuższej chwili a potem powiodł wzrokiem tam gdzie ja podziwialam zdolnosci twórcze natury:)) .... na piasku leżala dziewczyna o wyjątkowych kształtach ,doskonała w każdym calu, jak wycięta od cyrkla, zgrabnie i perfekcyjnie. Może to nie był najmodniejszy teraz typ "wieszaka" ale było w niej coś z boskiej doskonałości. W nim budziła pewnie doznania erotyczne , we mnie piekno i doskonałość kształtu, ale ten porozumiewawczy wzrok i wspólne jej obserwowanie miało w sobie odrobinę perwersji. W pewnym momencie poczułam z nim taką więź , jaka czują pewnie myśliwi patrząc razem na ewentualną zdobycz..... to porozumienie i ten mój uśmiech poruszyły dawno zapomniane zakamarki wspomnień.... poruszyły , potrząsnęły nimi lekko i pozwoliły dalej spać ...

Skomentuj(1)
 
zapiski z wakacji nr 1 2002-08-20 19:02
 

Ta kawa z cieplym kozim mlekiem chyba mnie dobije :))  i do o tego dieta powakacyjna skręca mi wnętrzności...ochydztwo w torebkach i jak tu przeżyć cały dzień? No ale jak się wchrzaniało pizzę, kebaby,lody, gofry,rybki wszelkiego gatunku ,to teraz trzeba cierpiec:)) Ale ... nevermind jest O.K.

zapiski z wakacji...nr 1

bywalo różnie, przeważnie impreza za imprezą ,piwa mam tyle w sobie , że starczy mi na rok:)

Przyjechał znajomy rodziców zza wielkiej wody, fajny gość na totalnym luzie,ok. 40 latek,  styl życia jaki prowadził przez ostanie 20 lat pozostawił na nim swoje piętno. , bez zahamowań,  lubię takich , bo nie muszę kontrolować swoich wypowiedzi, więc gadaliśmy i bawiliśmy się świetnie,.Facecik z odległego kontynentu odbierał na tych samych falach co ja. Oboje docenialismy walory stringów:)) ha,ha, w ogóle żartowalismy i rozmawialismy jak starzy znajomi o potrzebach płci , o Froidzie, o  życiu .... dopóki nie wtrąciła się mama lekko zszokowana miomi tekstami, ...no tak, imprezki ze starymi to poroniony pomysł , ale tak się złożyło.... chciała nieudolnie narzucić cenzurke na moje wypowiedzi , narazie rzucała mi tylko studzące spojrzenia........ w końcu oskarżona o wszystko, co najgorsze pozwolilam sobie spierdolić imprezkę, spasowałam , siedziałam cicho zapatrzona w plastikowy kubek z drinkiem. Chciałam do domu. To nie moj świat , nie moi ludzie, tu nie mogę być sobą , tylko czasami o tym zapominam i stąd tyle rozczarowań i bólu....

Moja ciotka, rozrywkowa kobietka, straciła męża juz... dawno temu....patrzyłam na nią , robiła słodkie oczy do faceta zza wielkiej wody, każdym gestem i spojrzeniem dawała znać,  że gdyby tylko chciał... to tak niewiele trzeba....patrzałam i myślałam , że może za kilkanaście lat będę taka jak ona..... takie  mysli przychodzą pod koniec zdeptanej w zarodku imprezy.

On poszedł odprowadzić gościa do domu i nie wracał 3h, choć to obok....Nagle pomyslalam , że może poszli się kąpać, a jest noc, niezłe fale na morzu i przez umysł przyćmiony nieco ,przeszyła mi mysl..."a może on się utopił..."? Mógłby się utopić, ile spraw było by wtedy prostrzych.... i w tym momencie poczułam dziwną ulgę, zdałam sobie sprawę , że nie byłoby mi przykro....odetchnęłam głębiej....

On wrócił...słodko chrapie, pogłaskał małą po glowie , a ja czuję się winna.....

Dwa dni siedziałam w pokoju, na morzu sztorm... meczyłam statystykę przeplataną  opowiadaniami Hemingway`a i rachunkowością. Statystyka sprowadzała na ziemię matematycznym ujeciem zjawisk, Hemingway w ramach "odhamiania" miał pełnić rolę watpliwej rozrywki i kontaktu ze sztuką, a w gruncie rzeczy jego opowiadania były dołujące jak nic, szkoda ,że w pobliskiej bibliotece nie trafilam na Chmielewską, jej książki są  jak chłodny prysznic w upalny dzień... ale tu przypadł mi Hemingway, Zasady Pisowni Polskiej , Encyklopedia Wydarzeń 1989/90, Najczęstsze defekty silników spalinowych i Kodeks Cywilny:))) .... W końcu Hemingway popełnił samobójstwo i tak doszłam do końca jego opowiadań:)).....Chcę do domu.....

 

Skomentuj(7)
 
last note:)) 2002-08-05 19:41
 

jeszcze tu zagladam ostatni raz przed wyjazdem ...

 jestem jak zwykle w takich sytuacjach podekscytowana :)) wszystko idzie mi nie tak:) cały dzień praktycznie poświęciłam na zabiegi pielęgnacyjne: maseczki, peelingi, maniucure, depilację...ten cholerny, stary i zużyty depilator nie chciał się ładować ,potem rwał tak ,że wyłam z bólu, złapałam za krem do depilacji....i dostałam uczulenia :) W końcu dzieła dopełniła maszynka do golenia....i po takiej akcji zostały mi włoski tylko na głowie...całe szczęście, że chociaż tam :))  Pakowałam się jak zawsze bez ładu, wrzucałam rzeczy do torby ,byle tylko upchać, teraz ona pęka w szwach a najważniejsze fanty walają się po podłodze . U lekarza powiadomiono mnie o paru rzeczach , które dały do myślenia ,tak więc mam materiał do analizy, gdyby zabrakło mi bodźców na wakacjach (mam nadzieje , że tym jedynym nie bedzie ratownik:)) no, to teraz mogę jechać !:)) papa:)))

Skomentuj(5)
 
pożegnanie 2002-08-05 15:10
 

smutno mi , wcale nie chcę wyjeżdżać, tak mi dobrze, mogę robić co chcę , póki jeszcze mogę ;))

Za oknem spokojny deszcz, nawet nie ulewa.... spakowana torba, wyczyszczona historia w necie, pousuwane pliki ... Co bedzie jak wrócę? Czy KTOŚ bedzie na mnie czekał ? Jeszcze wizyta u lekarza, kolejny stek bzdur do wysłuchania! jeszcze parę rzeczy muszę wziąć z sobą ,może myśli do poukładania w szufladkach, tylko dla niektórych nie ma dedykowanych miejsc i co z nimi zrobić...? 

....a może jakaś książka, może coś poczytam, a może pójdę sie utopić.....

Skomentuj(5)
 
Koń 2002-08-04 23:20
 

Moje uczucia  trzymane na wodzy ... stają dęba, jak  koń w lęku przed skokiem ... bo co jest za przeszkodą ??? Nie widzi, tylko czuje strach i nogi odmawiają mu posłuszeństwa, chciałby skoczyć .. nie zawieść swego pana, dostać nagrodę , być wyróżnionym , szczęśliwym, ale strach go sparaliżował , on jest silniejszy .... Co go czeka po nieudanym skoku...? Złamana noga , śmiech i pogarda, obwinianie za nadużyte zaufanie ... nie, nie skoczy za nic w świecie !!!

 

Skomentuj(4)
 
autoportret 2002-08-03 20:10
 

nie, ja tak nie mogę, coś we mnie zniszczyłeś .... moje obrazy są czarno-białe , zabrakło w nich koloru, zabrakło koncepcji , mieszam farby i czerń , tylko czerń, bezwładne kształty, to ja .... kolejna umazana kartka , podpis "Aqila" , tak to ja ... mój autoportret , ale zabrakło farb ... zabrakło koloru ... zabrakło .... Ciebie ....

pod palcami miałam zieleń Twoich oczu

pod palcami czułam czerwień Twego serca

rozmyta twarz , zaschnięty szkic...

banalny koniec tworzenia...

banalny koniec Nas...

 

 

 

Skomentuj(2)
 
czegoś nie rozumiem... 2002-08-03 19:23
 

maluję i myślę i nic mi nie wychodzi ...

dlaczego zawsze jestem błędnie rozumiana, ??? może to ja powinnam czytać pomiedzy wierszami, może to mi brakuje tego realistycznego spojrzenia na świat, mam zbyt wiele zaufania do ludzi, i zbytnio się poświęcam ...

dzisiaj jest ..... jest .... taki dzień .... kiedyś ważny ... dzisiaj mniej ...

co bedę pisać , znowu pomalowałam klawiaturę...;))

potrzebuję  .... nie, nic nie potrzebuję, tylko umyć ręce ...

Skomentuj(3)
 
fikcja : :

Archiwum

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
28293031123
45678910
11121314151617
18192021222324
2526272829301

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

sabcia-9 | daga10 | mariposa | lubiesiemasturbowac | jakubvod | Mailing